^Do góry
  • 1 Akademia Rodzinna Humanitas
    to program profilaktyczno - edukacyjny dla rodziców i uczniów, którego zadaniem jest upowszechnianie wiedzy, umiejętności oraz postaw umożliwiajacych ochronę rodziny i młodzieży przed czynnikami zagrażajacymi prawidłowemu rozwojowi.
  • 2 Program
    powstał w Wyższej Szkole Humanitas w Sosnowcu w trakcie szeroko zakrojonych działań profilaktyki systemowej realizowanych w ramach Regionalnej Koalicji Na Rzecz Przeciwdziałania Przemocy w Rodzinie wspólnie z Instytutem Twórczej Integracji, Stowarzyszeniem Auxylium, Kraina Świetlików, Władzami Samorzadowymi i innymi podmiotami.
  • 3 Dofinansowanie
    Program uzyskał dofinansowanie z środków Ministerstwa Edukacji Narodowej w ramach zadania publicznego „Bezpieczna i przyjazna szkoła – projekty upowszechniające i wzmacniające wybrane działania bezpiecznej szkoły, w szczególności projekty edukacyjne w gimnazjach”.
  • 4 Zadanie projektu
    Kluczowym zadaniem projektu jest upowszechnienie uniwersalnej wiedzy umożliwiającej tworzenie i wzmacnianie warunków chroniących młodzież przed zagrożeniami uzależnieniem, przemocą i wykluczeniem generowanymi w najbliższym środowisku społeczno-kulturowym. Promocja wiedzy będzie miała charakter systemowy, czyli skierowana zostanie jednocześnie do uczniów i rodziców.
  • 5 Akademia Rodzinna Humanitas
    nie tylko jest formą edukacyjną, pozwala również na zdystansowanie się do wadliwych stereotypów, mitów, przekonań, fałszywych efektów kampanii społecznych, populistycznych i modnych preferencji dotyczących zachowań, wartości i cech społecznych funkcjonujących w rodzinach i środowisku społecznym.

Wzór miłości

Źródło: http://czasdzieci.pl/

Wzór miłościDziecko poznaje rzeczywistość przez doświadczenie. Także miłość poznaje przez doświadczenie jej od rodzica. To dlatego rodzic powinien się zastanowić, zanim wprowadzi do niej nieprzyjemne emocje.

Miłość rodzica jest najczystszym rodzajem miłości – bezwarunkowym. Potem wybieramy ludzi, których kochamy, z którymi chcemy się wiązać i dzielić życie. Wybieramy sobie przyjaciół i bliskich. Robimy to, bo dają nam to czego potrzebujemy. Inaczej pewnie dookoła nas znaleźliby się inni ludzie. Natomiast dziecko jest kochane bezwarunkowo. Nie musi nic robić, żeby zasłużyć na miłość. Najpiękniej jest, kiedy jest zapraszane na świat z miłości rodziców, którzy chcą nią obdarować jeszcze kogoś prócz siebie nawzajem.

Relacja dziecka z rodzicem jest dla malucha pierwszym wzorem tego, jak się zachowują wobec siebie ludzie, którzy się kochają. W jaki sposób okazują miłość. Ale też rodzice są wzorem tego, jak ludzie w relacji miłości rozmawiają o swoich potrzebach, jak je ewentualnie egzekwują. To także dlatego w relacji dziecka z rodzicem nie ma miejsca na przemoc. Nawet jeśli jest to uzasadniane brakiem posłuszeństwa.

Efektem przemocy jest często osiągnięcie celu przez rodzica – zmuszone dziecko robi to co mu kazano. Przynajmniej dopóki widzi to jego rodzic. Niemniej odbywa się to kosztem jednej z trzech trudnych emocji. Strachu, złości lub smutku. Ktoś powie, że to są emocje, do których trzeba się przyzwyczaić bo w życiu się wydarzają.

Tylko że czym innym jest pojawianie się tych emocji w życiu codziennym, a czym innym jest sytuacja, w której osoba która nas kocha świadomie wybiera działanie, którego efektem jest cierpienie. To właśnie z takich śladów pozostawionych przez rodziców rodzą się często problemy w relacjach miłości w dorosłym życiu. Dorosły człowiek doznaje czegoś nieprzyjemnego. Często jego reakcją nie jest „muszę się z Tobą dogadać” ale „muszę Cię za to ukarać!”. Partnerzy czasem zamiast komunikacji i rozmowy wybierają drogę dawania sobie nauczki – tak samo jak kiedyś doznawali tego od rodzica.


W relacji ze swoim dzieckiem tworzysz podwaliny dla jego przyszłych relacji z bliskimi ludźmi. Jeśli od Ciebie, rodzica kochającego go bezwarunkowo, doznaje cierpienia – to dla niego jest to znak, że to normalne w relacji miłości. Tymczasem jest wiele innych metod wychowywania dzieci, dogadywania się z nim, pomagania mu w poznawaniu co jest dobre a co złe. Są nie tylko mniej bolesne, ale przede wszystkim na dłuższą metę skuteczniejsze. 

Świadome sprawianie cierpienia to element relacji między oprawcą i ofiarą. Nie chcesz, by twoje dziecko wchodziło w taką relację jako dojrzały człowiek. Za każdym razem kiedy umyślnie zadaje się kochanej osobie cierpienie wprowadza się chaos. Nie znam „nauczki”, która byłaby warta mieszania wizerunku oprawcy z kochającą dziecko osobą.

Czytaj dalej:
http://czasdzieci.pl/ro_artykuly/id,3959de2.html

Moje dziecko mnie złości

Autor: Justyna Dąbrowska, miesięcznik Dziecko
Źródło: http://www.edziecko.pl/
Fot. Getty Images/FPM Getty Images

Gniew jest reakcją na brak, przeszkodę lub bezsilność. I choć na dziecko łatwo się złościć, rzadko to ono jest główną przyczyną wybuchu emocji.

Czasami mówimy: "moje dziecko mnie złości". A potem wyliczamy powody tej złości - nie słucha, jest powolne, nie współpracuje, bałagani 

Złość bywa zapalnikiem do wielu zachowań pełnych agresji - krzyku, klapsów, a także obrażania się na dziecko (tak, tak, bierna agresja to nadal agresja tylko wyrażana poprzez zrywanie kontaktu z dzieckiem).

Kiedy gwałtowne emocje opadną, jest nam zazwyczaj przykro, że daliśmy im sobą zawładnąć. Dziecko jest przestraszone, my mamy wyrzuty sumienia. Poza tym nic się nie zmieniło, tylko czujemy się jeszcze bardziej bezradni.

Jak sobie radzić ze złością?

Na początek proponuję zmienić perspektywę. To nie "moje dziecko" mnie złości. To ja się złoszczę. To są moje emocje i ja za nie odpowiadam. Dziecko swoim zachowaniem wyzwala we mnie określoną reakcję. Ale to moja reakcja i warto jej się dobrze przyjrzeć. Jeśli ją lepiej zrozumiem, być może następnym razem uda mi się zareagować inaczej? Albo zanim zaleje mnie fala złości i nastąpi niekontrolowany wybuch emocji, poproszę kogoś bliskiego o pomoc?

Czym jest złość?

To zdrowa reakcja na sytuację, w której nie dostajemy tego, czego potrzebujemy, natrafiamy na jakąś przeszkodę, jesteśmy bezsilni. Pojawia się wtedy, gdy czujemy, że nam czegoś brakuje (bywa też reakcją na utratę kogoś lub czegoś ważnego).

Złość jest nam potrzebna, bo stoi na straży naszych granic, naszego terytorium. Ciała, idei, wartości. Daje nam siłę do wyrażania sprzeciwu.

Złość nie jest przemocą, choć może do niej prowadzić. Przemoc niszczy, rani, oskarża, a więc raczej maskuje potrzeby, niż je pokazuje.

Dlaczego nie lubimy złości?

Boimy się złości, bo często nas "zalewa" i sprawia, że tracimy panowanie nad sobą. Ale dzieje się tak nie dlatego, że złość ma taką naturę. Po prostu nie umiemy dostrzegać wcześniejszych sygnałów, że fala gniewu w nas narasta. Nie reagujemy na to, co się dzieje w naszym ciele i w głowie. Przeżywanie złości w reakcji na dziecko nie wpisuje się w mit łagodnego, wiecznie cierpliwego rodzica, który potrafi sobie świetnie ze wszystkim radzić. Gdy ją czujemy, wydaje nam się więc, że zawodzimy, że coś jest z nami nie tak.

Skąd się biorą negatywne emocje?

Złość rodzi się w nas niezależnie od naszych chęci. Jest jak reakcja źrenicy na światło - zwęża się lub rozszerza, czy tego chcemy, czy nie. Ale jeśli światło nas razi, możemy przecież włożyć okulary słoneczne, prawda?

Podobnie jest ze złością - możemy ją w sobie obserwować, a kiedy zaczyna narastać, tak że rządzi naszymi zachowaniami i zamienia się w agresję, możemy założyć na nią filtr zrozumienia.

Zastanówmy się, co tak naprawdę nas złości, jakie mamy w sobie szczególnie wrażliwe miejsca. Bo zrozumienie własnych emocji i zachowań to pierwszy krok do zmiany.

Jak zapobiec wybuchowi złości?
 

Dzieci surowych rodziców częściej piją bez umiaru - czy luz jest lepszy?

Autor: Karolina Stępniewska
Źródło: http://www.edziecko.pl/
(Fot. imago stock&people imago stock&people/EAST NEWS)

To, czy nasze dziecko ma odpowiedzialny stosunek do alkoholu, zależy w dużej mierze od nas - twierdzą naukowcy.To, czy nasze dziecko ma odpowiedzialny stosunek do alkoholu, zależy w dużej mierze od nas - twierdzą naukowcy. 

Dzieci zbyt restrykcyjnych rodziców piją alkohol nieodpowiedzialnie - wynika z dwóch niezależnych od siebie badań. Czy liberalne podejście jest lepsze? Dorośli opowiadają nam o rodzicach i o swoim stosunku do picia, kiedy byli nastolatkami.

"Powiedz mi, jakim jesteś rodzicem, a powiem ci, jak będzie piło twoje dziecko" - do takiego sformułowania można sprowadzić wyniki dwóch badań dotyczących stylu picia alkoholu przez nastolatków. 

Pierwsze z nich, "Diagnoza motywów i zachowań związanych z alkoholem", zostało przeprowadzone w Polsce przez Dom Badawczy Maison, w ramach projektu "Koalicja dla Trzeźwości Młodzieży". Badaniem objęto 2325 uczniów w wieku 13-16 lat. Na potrzeby drugiego badania, niezależna grupa doradców Demos zebrała dane 15 tys. brytyjskich rodzin, pytając badanych o ostatnie 40 lat z ich życia.

Oba raporty dają do myślenia, wynika z nich bowiem jednoznacznie, że styl rodzicielski znacząco wpływa na sposób picia alkoholu przez dziecko.

Jesteś surowy, więc piję

Polacy odkryli, że 80 proc. dzieci w wieku 13-16 lat przynajmniej raz w życiu piło alkohol. Okazało się również, że dobre relacje z rodzicami mogą opóźnić wiek pierwszego upicia się nastolatka nawet o dwa lata. Wśród nastolatków określających swoje relacje z rodzicami jako zaburzone, zauważa się większą skłonność do nieodpowiedzialnego picia alkoholu. Co więcej, dzieci pijące ryzykownie aż dwukrotnie częściej niż abstynenci twierdzą, że wychowywałyby swoje potomstwo inaczej niż ich rodzice. Bunt przeciwko rodzicom i ich stylowi zachowania wydaje się być jednym z głównych powodów częstego upijania się.

I odwrotnie: rodzice, którzy są wspierający, wykazują zrozumienie dla problemów dziecka i chętnie z nim rozmawiają, mogą być spokojniejsi o swojego nastolatka, bo ryzykowne picie wśród dzieci z takich domów jest mniej powszechnym zjawiskiem. Niemal połowa dzieci rodziców wspierających zachowuje abstynencję, a niebezpiecznie upija się 16 proc. z nich, tymczasem ryzykowne podejście do alkoholu przejawia prawie 1/3 nastoletnich dzieci rodziców restrykcyjnych. Ponadto ryzyko nadużywania przez dziecko alkoholu jest dużo wyższe, jeśli w jego rodzinie często dochodzi do kłótni i konfliktów - stosunek abstynentów do ryzykownie pijących, wśród dzieci z takich domów, to 15 proc. do 36.

Wymagać i kochać

Brytyjski raport zatytułowany "Pod wpływem" ukazuje kolejną zależność pomiędzy stylem wychowania dziecka a jego skłonnością do nadmiernego spożywania alkoholu. Największe szanse na wychowanie dziecka o odpowiedzialnym podejściu do alkoholu wydają się mieć ci rodzice, którzy stosują mieszankę dyscypliny i pełnej ciepła troski. W tym badaniu przyjrzano się stylowi picia ludzi w wieku od 16 do 34 lat i okazało się między innymi, że zła opieka nad dziesięcioletnimi dziećmi może skutkować tym, że będą one nadużywać alkoholu, gdy będą 34-latkami, ale jeśli rodzice postępują nieprawidłowo wobec dziecka, które ma 16 lat, ono zaczyna pić za dużo i ryzykownie już wtedy. Szanse, że takie dziecko będzie nadużywać alkoholu, kiedy skończy 34 lata wzrastają dwukrotnie. Zarówno nadmiernie kontrolujący, jak i zbyt pobłażliwy, styl wychowania może skutkować nieodpowiedzialnym podejściem dziecka do alkoholu.

Komentując wyniki badania, jego główny autor, Jamie Barlett, stwierdził: "Nie można ignorować trwałego wpływu stylu wychowania na przyszły stosunek dziecka do alkoholu. Z punktu widzenia rodziców to dobra wiadomość, bo oznacza, że trudne momenty wprowadzania dyscypliny naprawdę się opłacają, nawet jeśli w danej chwili wcale tak się nam nie wydaje". Grupa Demos udzieliła też rodzicom kilku rad:

•  bliskość między rodzicem a dzieckiem przed jego 5 urodzinami znacząco zmniejsza szanse na nadmierne spożywanie przez nie alkoholu, kiedy będzie nastolatkiem i dorosłym;

•  dzieciom między 5-10 rokiem życia należy okazywać wiele ciepła, później stopniowo wprowadzać więcej kontroli. Dobry moment, żeby zastosować ostrzejszy nadzór to 15-16 lat. Wtedy też warto nauczyć dziecko osobistej odpowiedzialności za popełniane czyny. Trzeba rozmawiać z nim o spożywaniu alkoholu i wyznaczać wyraźne granice;

•  łatwy dostęp do alkoholu w domu może skutkować tym, że dziecko będzie bardziej skłonne do upijania się, kiedy będzie nastolatkiem.

To, co rodzice nazywają wychowaniem...

Szkoła cierpliwości dla rodziców

Autor: Joanna Szulc
Źródło: http://www.edziecko.pl/
fot. GETTY IMAGES

Z natury jesteśmy raczej niecierpliwi. Jeśli czegoś chcemy, to już, natychmiast. Cierpliwość to cecha, którą możemy jednak w sobie wypracować. Najlepszymi trenerami będą dla nas... dzieci.

Cierpliwość nie kojarzy się zwykle z jakąś szczególnie pożądaną cechą. W naszych czasach premiuje się raczej spryt, energię, rozpychanie się łokciami. Ale to właśnie dzięki cierpliwości możemy zyskać spokój, nauczyć się żyć w harmonii i szczęściu. To ona jest najlepszym antidotum na frustrację, pośpiech, bylejakość. Na rodzicielstwo można patrzeć jak na czas wyrzeczeń i zmęczenia, okres, w którym głównie dajemy z siebie wszystko i jesteśmy na każde wezwanie. Ale można też traktować je jako czas własnego rozwoju.

DOBRY TRENING 

Zdobywanie wiedzy, trenowanie jakiejś umiejętności - to najczęściej wielki wysiłek. Ale potem pojawia się nie tylko satysfakcja, ulga, radość. My sami po prostu stajemy się nowymi, lepszymi ludźmi. Więcej wiemy o świecie i o sobie samych. Czemu więc nie potraktować pierwszych lat życia dziecka jako czasu na trening cierpliwości?

DOPASUJ SIĘ DO MNIE

Noworodek sygnalizuje potrzeby wtedy, gdy je odczuwa. Nie zaczeka z potrzebą głodu ani bliskości dlatego, że jesteś zmęczona albo właśnie jesz obiad. Dziecko nie zna też jeszcze rytmu dnia i nocy - dla niego sen i jawa się przeplatają, a to, że za oknem świeci słońce lub mrugają gwiazdy, jest nieistotnym szczegółem. Małe niemowlę ma bardzo proste "oprogramowanie". Ma kilka potrzeb (przytulanie do rodzica, poczucie bezpieczeństwa, ssanie oraz jedzenie, odpowiednia temperatura, sen, sucha pupa), jeden rodzaj sygnalizacji (płacz) i kilkanaście sposobów zaspokojenia. Nie ma niestety funkcji "zaczekaj chwilę". Niemowlę w ogóle nie wie, co to czekanie, nie pojmuje czasu, nie wie np., że przykre położenie, w jakim się chwilowo znajduje, kiedyś minie. Jeśli boli je brzuch, myśli, że tak już będzie zawsze i dlatego jest tak przerażone. To my, dorośli, musimy dopasować się do jego potrzeb, uspokoić je, nasycić, przytulić.

Co możesz zrobić?

Powtarzaj sobie, że ten czas, gdy jesteś dziecku potrzebna (lub potrzebny) niemal non stop, niebawem minie. Pierwsze trzy miesiące zwykle wystarczają, by ustalił się rytm dnia i nocy. Dziecko potrafi już trochę więcej zjeść i wydłużają się przerwy między karmieniami. Maluch jest coraz bardziej zainteresowany tym, co dzieje się wokół niego. Potrafi się zająć oglądaniem swoich rąk, grzechotki albo metki od pluszaka. Z każdym miesiącem będzie wam łatwiej tak się zorganizować, by móc zaspokajać także swoje potrzeby. Naucz się wypoczywać wtedy, gdy dziecko zasypia. Nie rzucaj się na domowe porządki, nie próbuj nadrabiać zaległości w pracy. Wsłuchaj się w siebie i zastanów, kto i co dodaje ci sił (a kto lub co je odbiera). I czerp z tych zasobów. Proś o pomoc bliskich ludzi (także przyjaciół, sąsiadów). Do opieki nad dzieckiem potrzeba więcej niż jednej osoby. Tradycyjnie były wokół noworodka babki, ciotki, starsze rodzeństwo. W naszych czasach mama zwykle jest z maluchem sama i dlatego jest przemęczona.

Korzyści dla ciebie

Uczysz się rozpoznawać i zaspokajać potrzeby swojego dziecka. W ten sposób budujesz w nim poczucie bezpieczeństwa, uczysz je, że rodzice są zawsze po jego stronie, zawsze przyjdą z pomocą. Stajesz się ukochaną osobą. Dowiadujesz się, jak wiele umiesz, ile w tobie wytrwałości, siły, determinacji. I cierpliwości. Poznajesz swój organizm - wiesz, jak się regeneruje i co mu służy.

NIE POGANIAJ MNIE, GDY ROSNĘ

Czytaj dalej:
http://www.edziecko.pl/rodzice/1,79361,19281973,szkola-cierpliwosci-dla-rodzicow.html

  

Strategiczna Profilaktyka Systemowa

program
Fundacji Humanitas
dofinansowany z środków Rządowego Programu na lata 2014-16
w ramach zadania publicznego 
„Bezpieczna i przyjazna szkoła

 
Copyright © 2013. Akademia Rodzinna Humanitas Rights Reserved.


Facebook skype