^Do góry
  • 1 Akademia Rodzinna Humanitas
    to program profilaktyczno - edukacyjny dla rodziców i uczniów, którego zadaniem jest upowszechnianie wiedzy, umiejętności oraz postaw umożliwiajacych ochronę rodziny i młodzieży przed czynnikami zagrażajacymi prawidłowemu rozwojowi.
  • 2 Program
    powstał w Wyższej Szkole Humanitas w Sosnowcu w trakcie szeroko zakrojonych działań profilaktyki systemowej realizowanych w ramach Regionalnej Koalicji Na Rzecz Przeciwdziałania Przemocy w Rodzinie wspólnie z Instytutem Twórczej Integracji, Stowarzyszeniem Auxylium, Kraina Świetlików, Władzami Samorzadowymi i innymi podmiotami.
  • 3 Dofinansowanie
    Program uzyskał dofinansowanie z środków Ministerstwa Edukacji Narodowej w ramach zadania publicznego „Bezpieczna i przyjazna szkoła – projekty upowszechniające i wzmacniające wybrane działania bezpiecznej szkoły, w szczególności projekty edukacyjne w gimnazjach”.
  • 4 Zadanie projektu
    Kluczowym zadaniem projektu jest upowszechnienie uniwersalnej wiedzy umożliwiającej tworzenie i wzmacnianie warunków chroniących młodzież przed zagrożeniami uzależnieniem, przemocą i wykluczeniem generowanymi w najbliższym środowisku społeczno-kulturowym. Promocja wiedzy będzie miała charakter systemowy, czyli skierowana zostanie jednocześnie do uczniów i rodziców.
  • 5 Akademia Rodzinna Humanitas
    nie tylko jest formą edukacyjną, pozwala również na zdystansowanie się do wadliwych stereotypów, mitów, przekonań, fałszywych efektów kampanii społecznych, populistycznych i modnych preferencji dotyczących zachowań, wartości i cech społecznych funkcjonujących w rodzinach i środowisku społecznym.

Konflikty

Uczestnicząc w konflikcie, każdy z ludzi podejmuje w nim taką pozycję, w której najlepiej sobie radzi. Dzieje się to bezwiednie i często wbrew świadomym potrzebom i poczuciu bezpieczeństwa. Ktoś, kto zajmuje pozycję ofiary, musi w niej pozostać, bo nie zna innego sposobu poradzenia sobie z daną sytuacją. Mimo cierpienia i trudności z tym związanymi, będzie tak tkwił aż do momentu, gdy odnajdzie inne rozwiązanie. Czasem nie można odnaleźć innego sposobu, bo druga strona konfliktu doskonale czuje się w roli sprawcy. Jest dominująca lub ma inną przewagę nad ofiarą.

 

Jednak konflikt to nie zawsze wojna, rywalizacja lub spór. W niektórych kulturach, silnie umocniona jest inna metafora konfliktu. W Europie kojarzy się go najczęściej z walką lub sporem dwóch przeciwstawnych sił. Historia naszej kultury przepełniona jest walką, którą interpretowano najczęściej jako czynienie dobra i dochodzenie do szczęścia. Trochę na siłę wobec tych, którym to dobro zamierzaliśmy uczynić. Nawracaliśmy pogan i nieśli kulturę tylko ogniem i mieczem, buntowaliśmy się krwawo przeciw tyranom i niesprawiedliwości, narzucaliśmy siłą swoje pojęcie dobra i zła. Kto nie chciał zrozumieć, kończył na stosie, szafocie lub w lochach. W postawie niektórych rodziców można odnaleźć, szatki tego dziedzictwa w postaci nakazów, przemocy i ograniczeń czynionych w imię „dobra dziecka”. Ale skąd mieli nauczyć się innego modelu rozstrzygania konfliktu.

Współcześnie, w dojrzałych społecznościach inaczej rozumie się konflikt. Wiemy z historii, że poza wojnami, konflikty przynosiły rozwój, pomysły na rozwiązania spornych spraw lub odnajdywanie nowych, lepszych pozycji wobec tego, z czym nastąpił konflikt.

Pojawiła się inna niż wojna, metafora konfliktu. Zaczerpnięta została z tradycyjnych przesłanek filozofii różnych kultur Świata. Tą metaforą jest „szansa”. Uznaje ona bowiem każdą sytuację konfliktową, za szansę na doskonalenie, postęp lub odnalezienie lepszych rozwiązań i sytuacji od tych, w jakich znaleźliśmy się.

Jeśli powstaje jakiś spór pomiędzy dwoma stronami, to każda z nich usiłuje osiągnąć jak najlepszą drogę dla siebie wyzwalającą z tego konfliktu. Tradycyjne sposoby rozwiązania poprzez walkę, zmuszają do rywalizacji, podporządkowania drugiej strony, konfrontacji, obrony lub zdominowania. Niektórym wydaje się, że są to jedyne możliwe rozwiązania. Ich przekonanie wynika z nabytych doświadczeń, wzorów zachowań i tradycyjnego rozumienia konfliktu jako „wojny”.

Coraz częściej jednak spotyka się ludzi i społeczeństwa, które zupełnie inaczej rozumieją sytuację konfliktu. Jest ona dla nich przede wszystkim sygnałem o konieczności stworzenia równowagi, która z jakiegoś powodu została zakłócona. Tą równowagę można odzyskać otwierając się na poznanie sytuacji własnej i drugiej strony. Zrozumienie tego, z perspektywy równoważenia potrzeb, celów i intencji, bez konieczności walki z drugą stroną, staje się siłą napędową do poszukiwania lepszych rozwiązań, które przyniosą wszystkim korzyść.

Przecież wszelkie gry, zawsze kończą się z jednej strony wygraną z drugiej przegraną. Tym samym zakończenie konfliktu, wywołuje kolejny poziom niezadowolenia i dysproporcji, co stwarza warunki do kolejnego konfliktu.

Otwarcie się na rozwiązanie, bez potrzeby rywalizacji umożliwia zajęcie nowych pozycji wobec przedmiotu konfliktu oraz osoby, z którą wchodzimy w konflikt. Z pewnością ta pozycja będzie lepsza niż ta, w której tkwiliśmy do tej pory. Jeśli nie byłoby to prawdą, to przecież ta pozycja nie doprowadziłaby do konfliktu. Być może na początku kontaktu z drugą stroną, nie sprawiała kłopotów, ale w miarę rozwoju naszych relacji nie da się nie zmieniać pozycji, bo przecież sami się zmieniamy, druga strona zmienia się i rzeczywistość wokół nas tym bardziej ulega zmianie. Niepoważnym byłoby liczyć na to, że w relacjach z ludźmi, możemy stale tkwić w tej samej pozycji.

 Czasem rodzice nadmiernie usiłują pozostać w pozycji opiekuńczej wobec swoich dzieci. Ale z czasem, gdy ich opiekuńczość jest skuteczna, to dziecko coraz bardziej się usamodzielnia i nabywa umiejętności radzenia sobie w życiu. Jednak rodzic wciąż pozostaje opiekuńczy i usiłuje chronić dziecko lub wskazywać mu najodpowiedniejsze rozwiązania. Im bardziej dziecko się rozwija, tym więcej powstaje sytuacji konfliktowych pomiędzy rodzicem. Rodzic nie umiejąc ewolucyjnie zmieniać swojej pozycji w partnerską, hamuje dziecko. To, zaś usiłuje się wyzwolić z ograniczeń i zaczyna odczuwać troskę rodzica jako prześladowanie. Jeżeli obie strony w tym konflikcie będą posługiwały się koncepcją „wojny” w rozstrzyganiu sporów, to z pewnością dojdzie do jakiejś katastrofy. Mogą to być zerwane więzi, przemoc, zdominowanie autonomii dziecka lub inne wadliwe konsekwencje.

Jak jednak spowodować żeby pojawiła się w tej relacji koncepcja konfliktu jako  „szansy”. Rodzic nie odpuszcza, bo priorytetowo traktuje swoją rolę jako opiekuna i odpowiedzialnego za niedojrzałość dziecka. Ale jak dziecko może nauczyć się rozwiązywania konfliktów, jeśli jedyny jemu dostępny „nauczyciel” – rodzic, pokazuje mu tylko i wyłącznie wzory walki i rywalizacji. Dzieci nie mają innych źródeł uczenia się umiejętności psychospołecznych, niż te które prezentują wobec nich rodzice. 

Jak się mądrze kłócić czyli kłótnia w pigułce

Autor: Marta Rozbicka

Kłótnia w związku często postrzegana jest jako coś negatywnego - znak, że między ludźmi źle się dzieje. Tymczasem konstruktywnie prowadzone spory zazwyczaj przynoszą wiele dobrego. Oczyszczają atmosferę, pozwalają partnerom lepiej się poznać i pracować nad relacją.

Związek tworzy dwoje ludzi, którzy różnią się od siebie, dlatego spory są nieuniknione. Występują w każdej relacji i na każdym jej etapie. Często działają destrukcyjnie, oddalając od siebie partnerów i tworząc mur pretensji, negatywnych emocji i nieporozumień. Jednak nie musi tak być. Możecie sprawić, że spór posłuży rozwojowi i umocnieniu związku. Dlatego warto nauczyć się kłócić konstruktywnie.

Mądry spór jest dyskusją osób, które mają odmienne zdanie na jakiś temat. Często na przeszkodzie stają różnie nieprzyjemne uczucia - złość, gniew, zranienie, żal, lęk czy uraza. Kiedy emocje biorą górę nad rozsądkiem, dyskusja zamienia się w niekonstruktywną kłótnię - wyrzucanie pretensji, trzaskanie drzwiami i wykrzykiwanie zdań, których później żałujesz.

Buzujące emocje

Emocje zawsze są znakiem, komunikatem. Zastanów się, co chcą przekazać Ci Twoje uczucia.

  • Czego dokładnie dotyczą. Zrozumienie zwykle sprawia, że nad emocjami łatwiej jest zapanować. Przyjrzyj się, czy nie są one nieadekwatne do sytuacji.
  • Czy rzeczywiście reakcja emocjonalna odpowiada zdarzeniu?
  • Czy nie wydaje Ci się ona nadmierna? 
    Być może uczucia nie dotyczą wcale tej konkretnej sprawy, ale jakiegoś doświadczenia z przeszłości?

Wyobraź sobie, że jako dziecko miałeś bardzo zapracowanego ojca, który często obiecywał Ci wspólnie spędzony weekend na działce, a później odwoływał go, tłumacząc się pracą. Mogłeś wtedy złościć się, czuć się opuszczony i nieważny. Kiedy Twój partner odwoła wspólnie zaplanowaną wycieczkę możesz zareagować nieadekwatnie do sytuacji. Naturalne jest, że pojawią się różne negatywne emocje, jak rozczarowanie, złość czy zawód. Jednak nałożą się na to również doświadczenia z dzieciństwa i będziesz gniewał się na partnera, nie tylko za to co zrobił, ale także za zachowanie własnego ojca. W takich momentach warto jest uświadomić sobie co się dzieje i starać się oddzielić bagaż wcześniejszych doświadczeń, od tego co tu i teraz. Twój partner pewnie nie zrozumie, dlaczego Twoja reakcja była tak silna.

 Oczywiście emocje mogą być adekwatne do sytuacji, a jednocześnie bardzo intensywne. Silna złość utrudnia efektywną kłótnię. Lepiej, by emocje nieco opadły zanim zaczniecie rozmawiać. Kiedy czujesz, że zalewa Cię gniew, postaraj się na chwilę zatrzymać, rozluźnić mięśnie, zdystansować do sytuacji, wziąć kilka głębokich oddechów. Podczas kłótni naturalne jest przeżywanie silnych emocji, jednak ważne, by nie pozwolić im całkowicie sobą zawładnąć.

Zobacz pełną treść artykułu na stronie:
http://psychorada.pl/news,jak-sie-madrze-klocic-czyli-klotnia-w-pigulce.html

Konflikt pokoleń

 Autor: Janusz Stanek

Literatura religijna, jak i literatura piękna, zajmowały się konfliktem pokoleń od zarania dziejów. Pasjonujące wydaje się nie tyle wniknięcie w warstwę literacką tego typu opisów, co powiązanie ich z materiałem (wydarzeniami) stanowiącym kanwę relacji słownej. Widać ludzie „od zawsze” mieli potrzebę uzewnętrzniania (forma terapii?) sytuacji trudnych. Chętnie podejmowali ten temat z najbardziej banalnego powodu: Chęci przyglądania się spodziewanym konsekwencjom złamania tabu, tkwiącego w przesłaniu: „Czcij ojca swego i matkę swoją”. Łamanie tabu w ogromnym stopniu wyzwala sytuacje lękowe. Sposobem radzenia sobie z lękiem jest jego ujarzmienie – choćby symboliczne.

Nietrudno znaleźć w biblii opis konfliktu na tle pokoleniowym Absoloma i jego ojca Dawida. Syn zarzucał ojcu niesprawiedliwe rządzenie i brak wyraźnej, przekonującej wizji władzy. Absolom uznał, że dysponuje znaczniejszymi predyspozycjami do rządzenia, zorganizował więc bunt przeciw ojcu, ogłosił się królem w Hebronie i zajął Jerozolimę. Ojciec w pośpiechu musiał udać się na wygnanie. W tej sytuacji konfliktowej – na co wskazywała dynamika wydarzeń – musiało dojść do kulminacji – stała się nią bitwa w lesie Efraima, w której wojska Absaloma poniosły klęskę. On sam musiał uciekać. W trakcie ucieczki doszło do wypadku – włosy Absaloma wplotły się w gałęzie dębu. W takim potrzasku znalazł go Joab, dowódca wojsk Dawida. Wbrew rozkazom Dawida postanowił wymierzyć sprawiedliwość i zabił Absaloma.

Tyle przykład konfliktu pokoleń rodem z Biblii… Czego ów przykład uczy? Można na bazie tej biblijnej metafory (przecież trudno w tym przypadku mówić o rzeczywistej relacji) pokusić się o kilka najbardziej wyrazistych konkluzji:

1) Konflikty są nieuchronne – szczególnie w relacjach rodzice-dzieci.

2) Nie ma konfliktów bez ofiar – całe szczęście nie w sensie ostatecznym. Ofiara może przybrać formę mniej dramatyczną – np. „śmierci” określonej relacji (choćby syn – ojciec), bądź „śmierci” pewnego etapu życia.

3) Konflikt pokoleń uznać można za swoiste koło zamachowe historii – buntujący się reprezentują (w własnym mniemaniu) niepohamowany nurt zmian, ci przeciw którym bunt powstaje – nurt tradycjonalistyczny, by nie powiedzieć: zachowawczy. I nic w tym dziwnego – młodzi dążą do podbijania świata, „starzy” już go podbili (na poziomie własnych aspiracji i możliwości). Najlepszym przykładem tego typu wydaje się konflikt młodego podchorążego i starego prezesa, ukazany przez Juliusza Słowackiego w „Kordianie”.

            Cóż zrobić, kiedy dziecko wchodzi „w zwarcie”, akcentując – nierzadko bezceremonialnie – własne racje i pomysły na zbawienie świata, ustawiając rodzica (rodziców) po drugiej stronie barykady? Konia z rzędem temu, kto zna odpowiedź! Kto znajdzie uniwersalną receptę, stanie się zapewne bogatym – niekoniecznie tylko w wymiarze finansowym – człowiekiem. Nagrody Nobla nie dostanie (ciekawe dlaczego nikt nie pomyślał o Nagrodzie Nobla dla pedagogów?!), ale sława będzie mu zapewne towarzyszyła do i po śmierci. Żarty na bok! Stefan Kunowski mądrze pisał, że pedagogika to nie „receptologia”. Właśnie… Nie istnieją takie same dzieci, nie ma więc uniwersalnych sposobów radzenia sobie w trudnych sytuacjach wychowawczych. Nikogo ten wniosek nie pociesza? I dobrze! Pedagodzy nie są od pocieszania! Pedagogika może jednak sięgnąć po radę, choć określenie „rada” wydaje się mało fortunne, ponieważ zakłada, że ten który ma radzić, jest mądrzejszy od tego, który po radę sięga… Pedagogiką nie powinni się zajmować „mądrale”!

Gdzież owa „rada”? Cóż – dzieci do nie pingwiny! One tylko wyglądają podobnie… Co zatem robić? Szukać rozwiązań autonomicznych, zindywidualizowanych, mądrych! A takie wymagają myślenia, a nie stosowania schematów! Wydawać się może, że sytuacja konfliktowa jest problemem nie dlatego, że wiąże się z problemami w komunikacji z dzieckiem, ale dlatego, że zmusza do myślenia… Czy uda się rozwiązać sytuację konfliktową z wykorzystaniem schematu postępowania podrzuconego przez rodzinę/przyjaciół/znajomych? Niewykluczone. Może jednak lepiej zawczasu pomyśleć o ubraniu „na miarę”? Być może wówczas to odzienie będzie mniej uwierało buntowniczą pociechę, aspirującą do roli przewodnika ludzkości…? Pedagogika nie daje jakichkolwiek gwarancji – ponieważ nie znosi rutyny. „Lubi” natomiast rozwiązania ekskluzywne, a zatem jedyne w swoim rodzaju. Prawdopodobnie w młodości sami rodzice (wówczas buntownicy) marzyli o takiej rozumnej przeciwwadze dla swoich poglądów… 

Katalog krytyki jałowej

Autor: Mirosław Karwat

Rodzice często uważają, że mają obowiązek zwracać uwagę swoim pociechom na ich błędy i pomyłki. Problem jednak w tym, że zwracanie uwagi często zmienia się w krytykę - i to nawet nie w krytykę konstruktywną, a w krytykę jałową, z której nic nie wynika. Prócz kłótni, nerwów i naładowanej emocjami atmosfery. 

Aby uniknąć "rzucania grochem o ścianę", wystarczy trzymać się poniższych zasad. Pomagają one nie tylko utrzymać konstruktywność krytyki lub zwracania uwagi, ale także przydają się do określenia "czy dobrze zrobię w ogóle zwracając na to uwagę". Zasady te przedstawił Mirosław Karwat w swojej książce "O złośliwej dyskredytacji" (Wydawnictwo Naukowe PWN, 2007). 

Krytyka mija się ze swoim celem (poprawa lub wskazanie lepszego sposobu) wtedy, gdy jest:

  1. niesłuszna, 
  2. nieistotna, 
  3. niepotrzebna i bezcelowa, 
  4. przybiera charakter ataku na osobę, 
  5. uderza w niewłaściwy ton, 
  6. uderza przy świadkach.

 Niesłuszna krytyka

Jeśli coś nie jest zrobione tak, jak ja to sobie wyobrażałem, to nie znaczy, że jest zrobione źle. Jeśli kolega przemawiając użył innych argumentów niż te, które mu podsunąłem, to nie powód, by go stawiać pod pręgierzem. Jeśli jego projekt odbiega od latami uświęconej rutyny, to nie powód, by go ośmieszać. Zwykle istnieje więcej niż jedno dobre rozwiązanie. Zwykle rozwiązania wymagają lekkiej korekty, ponieważ warunki sytuacji się zmieniły. Poza tym zrobienie czegoś nie tak, jak trzeba, nie jest równoznaczne z robieniem źle, nawet jeśli efekt okazał się chybiony. To po prostu sposób, w jaki się uczymy. Niemożliwa jest nauka bez prób, błędów i porażek. Jeśli ktoś próbuje i popełnia błędy, to dobrze. O społecznym pożytku i poznawczej wartości krytyki decydują również intencje: intencje ustalenia adekwatnej diagnozy lub trafnego pomysłu na coś, nie zaś intencje "samopotwierdzenia", wykazania własnej wyższości założonej z góry. 

Nieistotna krytyka

Krytyka jest nieistotna, gdy odnosi się do rzeczy nieszkodliwych, takich jak noszenie zegarka na prawym ręku albo bezmyślne kreślenie geometrycznych figur. Kto - jak mówi chińskie przysłowie - łopatą uderza muchę siedzącą na czole przyjaciela, ten traci przyjaciela. 

Mistrzami krytyki nieistotnej są osobnicy, którzy patrzą z wyostrzoną uwagą jedynie na usterki i błędy. Pochwalą się nie tym, iż ocenili subtelności gry w dobrym filmie, ale tym, iż dostrzegli niewykończony szczegół dekoracji. 

Jest to taki rodzaj przenikliwości, o którym mówi się: "za drzewami nie widzieć lasu". Szczegół przesłania całość albo też odwraca uwagę od tej całości, jej istoty. Drobiazgowe poprawki uniemożliwiają dokonanie bilansu. Natrętne skupienie na detalach nie pozwala na spojrzenie z dystansu. Źródła i powody takiej mikroskopowej optyki mogą być rozmaite. Może to wynikać z przesadnej, niepohamowanej pedanterii i drobiazgowości człowieka, paradoksalnie nieraz sprzężonej z ogólnym rozkojarzeniem (dłubie w szczegółach, ponieważ całość go przerasta i przytłacza). Może wynikać z innej spontanicznej skłonności: z małostkowości, skłonności do łatwej irytacji z powodu własnych niepowodzeń, albo wręcz z uczuć zawiści (zaraz zobaczycie, że to wcale nie takie mądre, piękne czy doskonałe) lub mściwości (moja "dociekliwość" i "dokładność" to rewanż za to, że mnie coś wytknięto albo czegoś nie doceniono). Ale może to być również złośliwe działanie z premedytacją, kiedy do z góry przesądzonej niechęci i oceny negatywnej "dorabiamy ideologię", szukamy uzasadnienia-pretekstu - a wtedy właśnie czepianie się szczegółów pozwala udawać rzeczowość. 

Czytaj dalej:
http://www.psychologia.net.pl/artykul.php?level=359

DEPRESJA - Czym jest i jak leczyć?

Autor artykułu: Prema Dharmin
Źródłó: Notatki z wykładów o terapii i uzdrawianiu z depresji P.D.
Tekst źródłowy opublikowany na: http://www.eioba.pl/a75458/depresja_czym_jest_i_jak_leczyc

Czym jest Depresja? Depresja jest najczęściej występującym zaburzeniem psychicznym. Szybkimi krokami nadchodzi jesień - czas najbardziej depresyjny - warto przygotować się na odparcie depresji zanim uderzy w nas wraz z jesienną aurą!

TERAPIA HOLISTYCZNA

Terapia holistyczna obejmuje wiele aspektów ludzkiej istoty starając się rozważyć wszystkie możliwe czynniki wywołujące cierpienie, a także wszystkie możliwe metody i środki pomocne w usunięciu dolegliwości i wyzdrowieniu. Postrzega się człowieka całościowo, uwzględnia jego życiowe doświadczenia i traumy, bada współzależności pozornie nieistotne, które jednak mogą mieć subiektywne znaczenie dla psychiki pacjenta i jego mobilności życiowej. Uwzględnia się tak tradycyjnie sprawdzone przez wieki metody kuracji, zioła czy mikstury jak i nowoczesne odkrycia i wynalazki medyczne z zakresu najnowszej techniki. Jest to zgodne z zasadą najwyższego dobra jakim jest zdrowie pacjenta i uleczenie z cierpienia!  

CZYM JEST DEPRESJA?

Depresja jest najczęstszym zaburzeniem psychicznym. Dotyczy to zarówno populacji ogólnej jak i osób zgłaszających się do psychiatrów lub lekarzy ogólnych. Roczna chorobowość w populacji osób dorosłych wynosi 6-12%, wśród osób w wieku podeszłym jest wyższa i sięga 15%. Najbardziej obciążoną grupą są pacjenci szpitali i pensjonariusze domów opieki społecznej - 25-50% z nich doznaje depresyjnych zaburzeń nastroju. Wysoka podatność na depresje cechuje też więźniów oraz bezrobotnych. Niewątpliwie problem ten wyraźnie narasta w ciągu ostatnich kilkunastu lat przełomu II/III tysiąclecia e.ch. Po 50 roku życia depresja stanowi jedną z głównych przyczyn hospitalizacji kobiet i mężczyzn.

Z danych przedstawionych przez Światowa Organizacje Zdrowia wynika, że w chwili obecnej depresja stanowi czwarty najpoważniejszy problem zdrowotny na świecie. Kobiety chorują 2-3 razy częściej niż mężczyźni. Zauważane obecnie wyższe wskaźniki rozpowszechnienia depresji w porównaniu z danymi sprzed lat to wynik poszerzenia kryteriów diagnostycznych, większej wykrywalności stanów depresyjnych ale również rzeczywistego wzrostu zachorowań. Ten ostatni jest spowodowany między innymi wydłużeniem średniego okresu życia populacji, większego rozpowszechnienia środowiskowych czynników patogennych (przemiany ustrojowe, migracje ludności, brak poczucia bezpieczeństwa, osamotnienie) oraz wzrostem ilości związków chemicznych mających działanie depresjogenne, w tym niektórych leków, także psychotropowych! Rosnące rozpowszechnienie chorób afektywnych i w efekcie szkodliwe następstwa tego faktu sprawiają, ze wzrasta zainteresowanie tymi chorobami zarówno w kontekście medycznym jak i społecznym.

Podstawowym problemem jest śmiertelność związana z depresyjnymi zaburzeniami nastroju. Statystyki dowodzą, ze przyczyną zgonu u około 25% pacjentów z depresją jest samobójstwo. Umiejętność oceny ryzyka samobójstwa winna być zatem wśród lekarzy tak oczywista jak umiejętność reanimacji. Ta wiedza bowiem często decyduje o losach chorego na depresję.

Czytaj dalej:
http://www.psychologia.apl.pl/index.php/czytelnia/psychologicznie/16-depresja-czym-jest-i-jak-leczyc?showall=1

  

Strategiczna Profilaktyka Systemowa

program
Fundacji Humanitas
dofinansowany z środków Rządowego Programu na lata 2014-16
w ramach zadania publicznego 
„Bezpieczna i przyjazna szkoła

 
Copyright © 2013. Akademia Rodzinna Humanitas Rights Reserved.


Facebook skype