^Do góry
  • 1 Akademia Rodzinna Humanitas
    to program profilaktyczno - edukacyjny dla rodziców i uczniów, którego zadaniem jest upowszechnianie wiedzy, umiejętności oraz postaw umożliwiajacych ochronę rodziny i młodzieży przed czynnikami zagrażajacymi prawidłowemu rozwojowi.
  • 2 Program
    powstał w Wyższej Szkole Humanitas w Sosnowcu w trakcie szeroko zakrojonych działań profilaktyki systemowej realizowanych w ramach Regionalnej Koalicji Na Rzecz Przeciwdziałania Przemocy w Rodzinie wspólnie z Instytutem Twórczej Integracji, Stowarzyszeniem Auxylium, Kraina Świetlików, Władzami Samorzadowymi i innymi podmiotami.
  • 3 Dofinansowanie
    Program uzyskał dofinansowanie z środków Ministerstwa Edukacji Narodowej w ramach zadania publicznego „Bezpieczna i przyjazna szkoła – projekty upowszechniające i wzmacniające wybrane działania bezpiecznej szkoły, w szczególności projekty edukacyjne w gimnazjach”.
  • 4 Zadanie projektu
    Kluczowym zadaniem projektu jest upowszechnienie uniwersalnej wiedzy umożliwiającej tworzenie i wzmacnianie warunków chroniących młodzież przed zagrożeniami uzależnieniem, przemocą i wykluczeniem generowanymi w najbliższym środowisku społeczno-kulturowym. Promocja wiedzy będzie miała charakter systemowy, czyli skierowana zostanie jednocześnie do uczniów i rodziców.
  • 5 Akademia Rodzinna Humanitas
    nie tylko jest formą edukacyjną, pozwala również na zdystansowanie się do wadliwych stereotypów, mitów, przekonań, fałszywych efektów kampanii społecznych, populistycznych i modnych preferencji dotyczących zachowań, wartości i cech społecznych funkcjonujących w rodzinach i środowisku społecznym.

Czego uczymy nasze dzieci?

Beata Badziukiewicz
źródło: www.forumzdrowie.pl

Dzieci wiedzą i rozumieją tyle, ile my dorośli im przekażemy. Czasem ta wiedza nas zaskakuje. Wolelibyśmy, by dzieci uczyły się tego, czego od nich oczekujemy, a nie tego, co mogą zaobserwować i doświadczyć w kontakcie z nami.
 
Kasiu, pospiesz się!” – ponaglała dziecko babcia w szatni w przedszkolu. Dziecko, jak to dziecko, jeszcze się nie pożegnało z kolegami, jeszcze się nie wybawiło, nie spieszy się. Babcia, rozzłoszczona nieposłuszeństwem wnuczki, wytoczyła poważne argumenty: „Jeśli się nie pospieszysz, babcia się spoci, rozchoruje, pójdzie do szpitala i umrze!”. Nie pomogło. Widocznie Kasia słyszała ten argument wiele razy, być może zrobiła się na niego nieczuła. Być może w ogóle zrobiła się nieczuła (kto by się w końcu nie zmienił?).


Nie wiemy, jaka była ewolucja tej relacji, ale Kasia miała wtedy cztery latka.

Babcia pewnie nie miała złych zamiarów, nie planowała uczynić swej wnuczki głuchą i nieuważną. Chciała wymusić posłuszeństwo. I użyła bardzo ciężkich argumentów. Kłopot z tą metodą polega na tym, że mocne argumenty w dość szybko się kończą, bo cóż może być gorszego dla dziecka, niż śmierć bliskiej osoby?! Uzyskujemy więc efekt, w którym dziecko jest zaszczute i żyje z wiecznym poczuciem winy za wszystkie kłopoty swoich bliskich albo (jak w przykładzie) efekt odcięcia od informacji z zewnątrz, które są zbyt trudne, czasami zbyt bolesne, niedorzeczne, zbyt obciążające delikatną psychikę. Myliłby się jednak ten, który uznałby, że w tym drugim przypadku argumenty „spływają” po dziecku, jak woda. Chociaż nauczyło się odcinać od tych informacji, ignorować je, to zapadają one w psychikę i gromadzą się tam, jak muł na dnie rzeki.

- Tato, co to są gwiazdy?
- Idź, sprawdź sobie w encyklopedii!
- Mamo, co to są gwiazdy?
- Daj mi spokój, nie mam czasu; idź zapytaj taty.

Dialog wyjęty żywcem pewnie z wielu domów. Dziecko jest ciekawe, rodzice są zajęci. Mama próbuje wyrobić się z obiadem, praniem, sprzątaniem, chciałaby może obejrzeć kolejny odcinek ulubionego serialu, żeby chociaż chwilkę mieć tylko dla siebie, a jeszcze trzeba sprawdzić dzieciom lekcje, nastawić zupę na jutrzejszy dzień, sprzątnąć po kocie i mężowi uprasować koszulę do pracy. Tata też jest ledwo żywy. Na dodatek chciałby, żeby jego dzieci były samodzielne, więc mówi im, by sprawdziły potrzebne informacje w słowniku lub encyklopedii. Ale co to ma wspólnego z nauką samodzielności?

Przeganiane od jednego do drugiego dziecko w końcu się zniechęci. Przestanie być ciekawe, usiądzie jak rodzice przed telewizorem albo przed komputerem i też się odetnie od świata. Będzie robiło to, co my robimy. Nie wpadnie na świetny pomysł, że powinno być aktywne, twórcze, ciekawe, zupełnie inne od swoich rodziców. Będzie takie samo i nie pojmie, dlaczego rodzice ciągle są niezadowoleni, czego od niego oczekują, czego się spodziewają, co ich tak drażni, kiedy marudzą: „a Ty znowu siedzisz przed tym komputerem...” 

Przejdź do pełnej treści artykułu:
http://www.forumzdrowia.pl/id,223,art,19,ptitle,czego-uczymy-nasze-dzieci.htm

Dlaczego dzieci są niegrzeczne?

Autor: Iwona Ring
źródło: www.forumzdrowia.pl
 

W dorosłych złe zachowanie dzieci wyzwala z reguły potrzebę szybkiego działania, natychmiastowego reagowania. Reagujemy na nie złością i chęcią ujarzmienia nieposłusznego dziecka. A jeśli podejmowane próby okazują się nieskuteczne, do złości dołącza poczucie bezsilności, bezradności i poczucie winy, bo jeżeli nasze dziecko źle się zachowuje, to znaczy, że nie umieliśmy nauczyć go zachowywać się poprawnie, a więc jesteśmy złymi rodzicami, czy niekompetentnymi wychowawcami.

 

Nieco przewrotną odpowiedzią na pytanie, dlaczego dzieci są niegrzeczne, jest stwierdzenie, że jeszcze nie nauczyły się być grzeczne. Grzeczność jest bowiem z jednej strony pewną konstrukcją społeczną, systemem norm i zasad, które dziecko musi poznać, z drugiej zaś – społeczną umiejętnością, którą dziecko musi posiąść, co oznacza, że musi normy i zasady uznać za swoje i zachowywać się zgodnie z nimi, chociaż czasami ma ochotę zachowywać się zupełnie inaczej.

O tym, iż grzeczność jest taką właśnie umiejętnością, warto zawsze przypominać sobie wtedy, gdy dziecko zachowuje się niezgodnie z oczekiwaniami dorosłych. Bo jeśli się o tym pamięta, łatwiej jest zrozumieć przyczynę niegrzeczności dziecka i łatwiej mu tę niegrzeczność wybaczyć. Łatwiej również wtedy pamiętać o roli dorosłych, rodziców, których zadaniem w kwestii grzeczności jest konsekwentne przekonywanie dziecka do ważnych zasad, norm i do tego, że warto i miło jest, gdy postępuje się zgodnie z nimi.

Klucz do sukcesu ukryty jest w słowie „konsekwencja”. Grzeczność jest bowiem umiejętnością, którą, podobnie jak wiele innych, należy ćwiczyć i powtarzać wielokrotnie. Czterolatek, któremu rodzice pozwalali jeść byle jak i cokolwiek, aby tylko jadł, podczas rodzinnego przyjęcia prawdopodobnie nie zachowa się zgodnie z zasadami savoir-vivre’u, bo ich po prostu nie zna. Krótka lekcja zasad zachowania się przy stole udzielona w windzie prawdopodobnie też okaże się nieskuteczna, bo tak naprawdę potrzebny był długi i konsekwentnie prowadzony trening.

Choć dorosłym czasami wygodnie jest o tym nie pamiętać, to jednak prawdą jest, że dzieci uczą się dużo szybciej tych zachowań, które obserwują na co dzień w swoim otoczeniu. Zachowania te powtarzają dużo chętniej niż te, o których słyszą w długich, teoretycznych, czasem nieco nużących wykładach dorosłych. To, co dzieci na co dzień obserwują, to lekcja żywa, ciekawa i autentyczna, która mocno zapada w pamięć. Zamiast więc karcić dziecko za niewłaściwe zachowanie, czasami warto zastanowić się czy sami nieświadomie nie dostarczamy mu niewłaściwych wzorców. Jeśli tak jest, to nie warto koncentrować się na złym zachowaniu dziecka, a raczej skupić się na zmianie wzorców, czasami na zmianie relacji w rodzinie. Przykład? Dziecko na pewno chętniej słucha rodziców, gdy jest przekonane o ich sile i autorytecie. Zdarza się, że rodzice wzajemnie autorytet ten niszczą. Niekoniecznie krytykując się i wydając sprzeczne polecenia, czasami w sposób bardziej subtelny - nie okazując sobie troski, zainteresowania.

Wiele trudnych zachowań dziecka ma charakter rozwojowy. Choć bywają one dla dorosłych kłopotliwe i uciążliwe, to jednak świadczą o jak najbardziej prawidłowym rozwoju dziecka. Okres dziecięcego uporu, negatywizmu, fantazjowania czasami po prostu trzeba ze spokojem i zrozumieniem przeżyć.

Czytaj dalej:
http://www.forumzdrowia.pl/id,223,art,23,ptitle,dlaczego-dzieci-sa-niegrzeczne.htm

Matki nadopiekuńcze

Autor: Irena Kornatowska
źródło: www.psychologia.edu.pl
Niebieska Linia, nr 2 / 2004

 
Nadopiekuńczość mieści się w kategorii niezamierzonego krzywdzenia dziecka, jednak przy pogłębionej analizie sytuacji rodzinnej "sprawca" jawi się także jako ofiara zdarzeń życiowych, które w dużej mierze zadecydowały o kształcie jego osobowości.
 
Rozpoznanie nadopiekuńczych postaw rodzicielskich nie stanowi większej trudności dla profesjonalistów. Już w trakcie pierwszej rozmowy z rodzicem forma i treść relacji dotyczących dziecka, pozwala wyróżnić nadpiekuńczy system wychowawczy jako główne źródło zgłaszanych przez opiekuna kłopotów. Problem pojawia się, kiedy propozycja pomocy dziecku dotyczy zmiany dotychczasowych działań opiekuńczo-wychowawczych. Taka oferta jest nie do przyjęcia dla nadopiekuńczego rodzica, oczekuje on bowiem zmiany - ale w postępowaniu osób z otoczenia dziecka. Winą za kłopoty w funkcjonowaniu dziecka obarczani są nauczyciele, rówieśnicy, nieżyczliwi ludzie. To oni nie dostrzegają wyjątkowej wrażliwości i delikatności dziecka, traktują je na równi z innymi i są sprawcami wszystkich trudności. Taka postawa budzi w otoczeniu niechętny stosunek do rodzica, a nierzadko również do dziecka, co skutkuje nasileniem rodzicielskich działań "obronnych".
 
Osobą nadopiekuńczą jest zazwyczaj matka, choć bywają także nadopiekuńczy ojcowie, którzy ten styl wychowawczy wynieśli z rodziny pochodzenia.
Analizując przyczyny, które mogły kształtować nadopiekuńczą postawę matki, najczęściej ujawnia się: neurotyczną osobowość, trudności prokreacyjne, wcześniejszą utratę dziecka, jedynactwo, zaburzone relacje małżeńskie, utratę partnera, samotne macierzyństwo, skłanianie matki przez męża lub członków rodziny do usunięcia ciąży. Nie można także pominąć przekazów międzygeneracyjnych - mimo że kobiety wychowywane przez nadopiekuńcze matki zwykle negatywnie oceniają ten styl wychowawczy, często powielają go we własnej rodzinie.
 
Nie rób tego!
Matki o osobowości neurotycznej cechuje zwykle wysoki poziom lęku, są niepewne swoich kompetencji macierzyńskich, oczekują stałego wsparcia od osób dla nich znaczących i potwierdzenia słuszności swoich działań. Niepewność i lęk kompensują nadmierną opieką nad dzieckiem, analizują każdy jego oddech, poruszenie się, płacz. Najdrobniejsza niedyspozycja dziecka wywołuje u nich panikę i chaotyczne działania pomocowe. W miarę rozwoju dziecka i poszerzania pola jego działań nadopiekuńcza matka z neurotycznymi cechami osobowości widzi coraz więcej zagrożeń, hamuje więc malca w naturalnych dla wieku działaniach poznawczych, chroni go przed zupełnie niegroźnymi eksperymentami, ograniczając tym samym rozwój ruchowy i poznawczy dziecka.
Nadmiernym zabezpieczeniom fizycznym towarzyszą zazwyczaj lękotwórcze przestrogi dotyczące działań i przedmiotów: "Nie wchodź do piaskownicy, bo piasek zasypie ci oczy", "Wyrzuć ten patyczek, bo możesz się zadrapać". Dziecku ukazuje się świat pełen niebezpieczeństw, od którego najlepiej uciec w bezpieczne ramiona matki tracąc równocześnie wszystko to, co jest niezbędne do prawidłowego rozwoju.
 
Ochronię cię
Niemal klasycznym przykładem wskazującym na czynniki zewnętrzne jako źródło nadopiekuńczych postaw są matki, które skłaniane przez członków rodziny do usunięcia ciąży, utrzymały ją. Ta walka o dziecko nie kończy się z chwilą jego urodzenia. Obrona dziecka przed wszystkimi i wszystkim może przetrwać do dorosłości - i nie zawsze na niej się kończy.
Znany mi jest przypadek matki, która w miejskich środkach lokomocji starała się swojej, wówczas już dziesięcioletniej, córce zapewnić taką przestrzeń, aby nikt z pasażerów nie dotknął jej lub nie potrącił: "Nie wiem dlaczego tak postępuję, ale dopiero wtedy jestem o nią spokojna". Poczęcie tego dziecka nastąpiło w okresie głębokiego kryzysu małżeńskiego spowodowanego alkoho-lizmem męża z dramatycznym finałem śmierci samobójczej. Rodzina matki przymuszała ją do usunięcia ciąży. Interesujący jest fakt, że w stosunku do starszej córki i córki z drugiego, udanego, małżeństwa matka stosowała prawidłowe metody wychowawcze i nie przejawiała zachowań świadczących o nadopiekuńczości.

 Czytaj dalej:
http://www.psychologia.edu.pl/czytelnia/59-niebieska-linia/1014-matki-nadopiekuncze.html

Błędy w wychowywaniu dzieci - jakie błędy wychowawcze często popełniane są przez rodziców, jakie są ich konsekwencje i jak ich uniknąć?

Tekst przygotwany przez Fundację Zobacz... JESTEM oraz www.poradniajestem.pl
źródło: www.egodziecka.pl

Błędy w wychowaniu dzieci – jakie błędy wychowawcze często popełniane są przez rodziców, jakie są ich konsekwencje i jak ich uniknąć?Rodzice kochają swoje dzieci, jednak ten fakt nie daje im gwarancji uniknięcia błędów - nie zawsze są w stanie świadomie kontrolować swoje zachowanie względem dzieci, zwłaszcza w trudnych sytuacjach. Specjaliści twierdzą, że nawet przysłowiowy “dobry rodzic” popełnia błędy co kilkanaście sekund. Jednak na co należy zwracać szczególną uwagę, aby ograniczyć ich ilość? Jakie błędy najczęściej popełniają rodzice? Co zrobić, aby uniknąć ich konsekwencji?

 
Na dobry początek...
 
W wielu przypadkach podstawowym źródłem błędnych zachowań wobec dzieci są wzorce przekazane w dzieciństwie. Ludzie robią różne rzeczy automatycznie, bez refleksji, naśladując zachowania i reakcje, które obserwowali przez lata. Wzorce te są tak mocno zakorzenione, że trudno mieć nad nimi kontrolę. Dlatego też rodzice mogą traktować swoje dzieci w ten sam sposób, w jaki kiedyś sami byli traktowani przez swoich rodziców. Aby uniknąć niektórych błędów w wychowaniu, warto skonfrontować przekonania dotyczące modelu rodziny pochodzące od swoich rodziców z własnymi. Uświadamiając sobie ich istnienie można je zmodyfikować, dostosować do obecnych i w efekcie zatrzymać przekazywane z pokolenia na pokolenie przyzwyczajenia. Pomoże to odciąć się od automatycznych reakcji i postępować zgodnie z własnymi wartościami.
 
Co dalej, czyli kiedy powinna zapalić się czerwona lampka?
 
Refleksja nad własnym dzieciństwem, ustalenie celów oraz priorytetów określających relacje z dzieckiem stanowią solidną podstawę, która pozwoli ograniczyć powielanie błędów swoich rodziców w przyszłości. Jednak nie spowoduje  ich całkowitego wyeliminowania.
 
Na co jeszcze warto zwrócić uwagę, aby uniknąć najbardziej powszechnych błędów wychowawczych?

  • na nadmierny rygor i bezwzględne posłuszeństwo - wprowadzanie nadmiernej dyscypliny budzi w dziecku uczucie strachu - odbierając mu swobodę, kontrolując jego zachowania oraz domagając się posłuszeństwa, kształtuje się w nim uległą i podporządkowaną postawę; wpływa to na wzajemne relacje, które opierają się przede wszystkim na nierównowadze sił, poczuciu lęku i zależności, a w konsekwencji na drugi plan zepchnięte są inne emocje; posłuszeństwo dziecka nie wynika z rozumienia ustalonych zasad, ale z obawy przed karą; 
  • na wyręczanie dziecka oraz nadopiekuńczość - rodzic wykonując obowiązki za dziecko, zastępując go w różnego rodzaju działaniach, rozwiązując za nie problemy czy chroniąc je przed wszelkimi zagrożeniami, uniemożliwia mu dążenie do samodzielności, czyni go zależnym od siebie, ale również ogranicza jego rozwój; poprzez takie działanie dziecko wzrasta w przekonaniu, że nie da sobie rady, wymaga pomocy i wsparcia ze strony dorosłego; w efekcie ma obniżone poczucie własnej wartości i kształtuje w sobie wyuczoną bezradność oraz bierną postawę na przyszłość; zwiększa to ryzyko, że w życiu dorosłym takie dziecko nie będzie potrafiło poradzić sobie z napotykanymi trudności, a uczucie doznanej porażki będzie bardzo bolesne;
  • na hamowanie aktywności i ciekawości świata - ograniczanie spontaniczności oraz chęci poznawania świata poprzez przerywanie, zakazywanie czy zmianę aktywności dziecka daje mu do zrozumienia, że jego zainteresowania są nieistotne, bezwartościowe i rodzic nie liczy się z jego potrzebami; dziecko mając aprobatę ze strony rodzica czuje się przez niego wspierane, ma świadomość, że jest ważne i kochane, a rodzic akceptuje je takim, jakie jest; dzieci od pierwszych dni swojego życia poznają świat wszystkimi zmysłami i każda napotkana rzecz jest dla nich niezwykle interesująca, dlatego warto wspierać je w tych czynnościach;
  • na brak granic - dziecko nie posiada wiedzy o świecie, która pozwoliłaby mu na ocenę tego, co jest dobre, a co złe, dlatego stawiając mu granice rodzice nie tylko przekazują mu istotne informacje, zasady i wartości, ale tym samym zapewniają mu poczucie bezpieczeństwa – dziecko dzięki zasadom ma możliwość przewidywania; maluch bez granic czuje się zagubiony; pełna swoboda nie tylko nie sprzyja rozwojowi dziecka, ale także zaburza jego poczucie bezpieczeństwa;
  • na brak konsekwencji - konsekwencje ściśle wiążą się z granicami; przestrzeganie ustalonych zasad buduje strukturę opartą na poczuciu bezpieczeństwa, ale również daje dziecku poczucie przewidywalności i kontroli; niekwestionowanie wprowadzonych zasad, których miało przestrzegać dziecko, otwiera mu furtkę do ich nadmiernego testowania oraz przekraczania wyznaczonych granic; rodzic niekonsekwentny w przestrzeganiu jednej zasady, nie powinien oczekiwać, że dziecko dostosuje się do innych, ponieważ uruchamia się tym samym efekt domina;
  • na “odmienne fronty” rodziców - zgodność obojga rodziców w sprawach wychowawczych jest niezmiernie istotna; jeśli dziecko widzi, że rodzice mają odmienne zdania, a kwestie sporne rozstrzygają między sobą przy dziecku, wówczas ma ono przestrzeń do “żonglowania” obowiązującymi zasadami w korzystny dla siebie sposób; dlatego ważne jest, aby rodzice uzgodnili między sobą wszelkie zasady, jakie powinny obowiązywać w domu, które będą jednocześnie akceptowane przez każdego z nich; 
  • na łamanie własnych zasad - jeśli rodzic ma określone wymagania względem dziecka i wprowadza w życie pewne zasady, on także powinien ich przestrzegać, w przeciwnym razie wysyła dziecku sprzeczny komunikat; dzieci są doskonałymi obserwatorami i uczą się przez naśladowanie - w głównej mierze swoich rodziców;

Przejdź do pełnej treści artykułu:
http://www.egodziecka.pl/Bledy-w-wychowaniu-dzieci-%E2%80%93-jakie-bledy-wychowawcze-czesto-popelniane-sa-przez-rodzicow-jakie-sa-ich-konsekwencje-i-jak-ich-uniknac.html

Jak kształtować poczucie własnej wartości u dziecka?

Autor: Joanna Dryk, pedagog, Stowarzyszenie Syntonia
Źródło: www.egodziecka.pl

Jak kształtować poczucie własnej wartości u dziecka?


Zacznijmy od tego czym poczucie własnej wartości w ogóle jest. Jest to utrwalone przekonanie, że poradzimy sobie ze stawianymi nam przez życie wymaganiami, że zasługujemy na szacunek i miłość, i że mamy prawo być szczęśliwi. Osoba o wysokim poczuciu własnej wartości umie pozwolić sobie na błędy i wyciągnąć z nich wnioski. Umie także śmiać się z siebie, zachowuje się swobodnie, podejmuje nowe wyzwania. To wszystko pomaga jej w planowaniu i układaniu swojego życia zgodnie z własnymi potrzebami, a także pomaga osiągać mniejsze i większe sukcesy w każdej sferze życia – zawodowej i prywatnej.

To czy dziecko takie będzie i czy jako dorosły człowiek będzie miało wysokie poczucie własnej wartości zależy głównie od postawy jego rodziców i opiekunów. Od ich chęci i umiejętności pokazania mu że jest ważne i dobre.
 
Doceniaj
Doceniaj i chwal dziecko za wysiłki jakie podejmuje. Nawet gdy nie uda mu się osiągnąć zamierzonego celu najważniejsze jest to, że próbowało. W razie niepowodzenia zachęcaj je do dalszego działania. Pokaż mu, że w nie wierzysz.
 
Nie porównuj

Porównywanie z innymi podcina skrzydła. Uczy, że zawsze jest ktoś lepszy. Dla małego dziecka jedynym „konkurentem” w osiąganiu celów powinno być ono samo.
 
Pozwalaj na błędy i na samodzielność

Każdy człowiek czasem się myli i popełnia błędy. Są to świetne okazje do rozwoju i uczenia się. Pozwól dziecku na samodzielność w podejmowaniu różnych kroków (w granicach jego rozwojowych możliwości), na samodzielne dążenie do osiągnięcia celu, nawet gdy po drodze powinie mu się noga. Tylko w ten sposób pozna swoje możliwości i siły. Pamiętaj, że samodzielność to nie tylko czynności samoobsługowe (jak jedzenie, ubieranie się itp.), ale też umiejętność podejmowania decyzji, dokonywania wyborów, a także rozumienia konsekwencji swoich czynów.
 
Bądź blisko ale daj przestrzeń do działania

Bądź blisko dziecka. Zarówno fizycznie (gdy ono tego potrzebuje przytulaj, głaszcz po głowie, poklep po ramieniu), jak i psychicznie. Zadbaj o to by wiedziało, że może na Ciebie liczyć. Poświęcaj dziecku swój czas – bez tego nie pokażesz mu, że jest dla Ciebie ważne. Będąc blisko nie zapominaj jednak o wspieraniu jego samodzielności. Nie przesłaniaj więc dziecku świata, tylko towarzysz w jego poznawaniu.
 
Szanuj dziecko

Traktuj poważnie jego sprawy. Nawet gdy Tobie wydają się błahe, dla niego są ważne. Odpowiadaj i reaguj, gdy prosi Cię o pomoc. Interesuj się tym co się u niego dzieje i słuchaj co do Ciebie mówi.

Szanuj jego wybory i upodobania. Pamiętaj, że jest odrębną istotą, która ma własny gust, potrzeby i pragnienia.

Traktuj poważnie też emocje, które przeżywa, nie zaprzeczaj im i pozwól mu je przeżyć, nawet gdy jego smutek czy złość są dla Ciebie trudne do wytrzymania.
 
Oceń swój pozom poczucia własnej wartości

Zacznij od siebie. Rodzice, którzy nie są pewni swojej wartości, nie wychowają pewnego siebie dziecka. Czy lubisz siebie? Wierzysz w swoją siłę i możliwości? Wesprzyj swoje poczucie własnej wartości, wtedy więcej przekażesz swojemu dziecku.

Źródło:
http://www.egodziecka.pl/Jak-ksztaltowac-poczucie-wlasnej-wartosci-u-dziecka.html

  

Strategiczna Profilaktyka Systemowa

program
Fundacji Humanitas
dofinansowany z środków Rządowego Programu na lata 2014-16
w ramach zadania publicznego 
„Bezpieczna i przyjazna szkoła

 
Copyright © 2013. Akademia Rodzinna Humanitas Rights Reserved.


Facebook skype