^Do góry
  • 1 Akademia Rodzinna Humanitas
    to program profilaktyczno - edukacyjny dla rodziców i uczniów, którego zadaniem jest upowszechnianie wiedzy, umiejętności oraz postaw umożliwiajacych ochronę rodziny i młodzieży przed czynnikami zagrażajacymi prawidłowemu rozwojowi.
  • 2 Program
    powstał w Wyższej Szkole Humanitas w Sosnowcu w trakcie szeroko zakrojonych działań profilaktyki systemowej realizowanych w ramach Regionalnej Koalicji Na Rzecz Przeciwdziałania Przemocy w Rodzinie wspólnie z Instytutem Twórczej Integracji, Stowarzyszeniem Auxylium, Kraina Świetlików, Władzami Samorzadowymi i innymi podmiotami.
  • 3 Dofinansowanie
    Program uzyskał dofinansowanie z środków Ministerstwa Edukacji Narodowej w ramach zadania publicznego „Bezpieczna i przyjazna szkoła – projekty upowszechniające i wzmacniające wybrane działania bezpiecznej szkoły, w szczególności projekty edukacyjne w gimnazjach”.
  • 4 Zadanie projektu
    Kluczowym zadaniem projektu jest upowszechnienie uniwersalnej wiedzy umożliwiającej tworzenie i wzmacnianie warunków chroniących młodzież przed zagrożeniami uzależnieniem, przemocą i wykluczeniem generowanymi w najbliższym środowisku społeczno-kulturowym. Promocja wiedzy będzie miała charakter systemowy, czyli skierowana zostanie jednocześnie do uczniów i rodziców.
  • 5 Akademia Rodzinna Humanitas
    nie tylko jest formą edukacyjną, pozwala również na zdystansowanie się do wadliwych stereotypów, mitów, przekonań, fałszywych efektów kampanii społecznych, populistycznych i modnych preferencji dotyczących zachowań, wartości i cech społecznych funkcjonujących w rodzinach i środowisku społecznym.

Dorosłe Dzieci Alkoholików

Opracowała: Anna Karny – psycholog, psychoterapeuta z Ośrodka POLANA www.osrodekpolana.pl
Źródło: www.psychologia.apl.pl

DDA nie jest chorobą. DDA nie jest zaburzeniem. Określenie Dorosłe Dzieci Alkoholików zostało stworzone aby nam psychologom było łatwiej komunikować się ze sobą i abyśmy w wielkim skrócie potrafili nazwać trudności, które mogą występować u osób dorastających w rodzinach alkoholowych.


W rodzinach w których alkohol był głównym i centralnym punktem. Już samo to wskazuje, że dzieci wychowujące się w rodzinie alkoholowej nie są na pierwszym miejscu. Mniej ważne, bądź w ogóle nie ważne są ich potrzeby, problemy w okresie dorastania. Już na samym starcie, a później dorastając, dojrzewając - żyją w cieniu alkoholu i alkoholika. Muszą nauczyć się żyć w chaosie, bo nigdy nie wiadomo w jakim nastroju, w jakim stopniu upojenia alkoholowego wróci do domu pijący rodzic. 

Będzie dzisiaj bił? Będzie krzyczał? Dotrzyma danego słowa i zabierze mnie na spacer albo na rower? Czy pijany położy się spać, a my będziemy udawać, że jest chory? Tak żeby nikt się nie dowiedział, że w rodzinie jest alkoholik. Bo to wstyd. 

Będzie trzeba chodzić na palcach aby się nie zdenerwował? A może dzisiaj przyjedzie trzeźwy i mama będzie się uśmiechać? Brak przewidywalności powoduje chaos i niepewność; nie ma stabilizacji, która jest podstawą poczucia bezpieczeństwa. Życie w nienormalnych warunkach uczy dzieci radzenia sobie. Muszą sobie radzić bo inaczej by nie przetrwały. Nie ma dorosłego, który pomoże poradzić sobie z lękami, więc dziecko uczy się, radzić sobie samo. Nie ma dorosłego, który pokaże, że świat jest miejscem przyjaznym, radosnym. 

Miejscem, gdzie można rozwijać swoje zainteresowania, że ludzie są z natury dobrzy, życzliwi, że nie trzeba się bać innych, że można ufać innym. Codzienność w rodzinie alkoholowej nie jest bezpieczna, nie można ufać, bo się zawiedziemy, albo zostaniemy skrzywdzeni, trzeba być czujnym aby nie powiedzieć, nie zrobić czegoś „złego” za co można otrzymać karę. Nie można płakać, bo to mazgajstwo i dowód słabości, a trzeba być twardym i zaradnym. Trzeba opiekować się mamą i rodzeństwem, aby ojciec nie zrobił im krzywdy. Albo należy być niezauważalnym, bo może wtedy ojciec w kim innym upatrzy swoją ofiarę. Należy być grzecznym, bo może jak będę grzeczna ojciec przestanie pić. Pod żadnym pozorem nie wolno okazywać uczuć, a szczególnie złości – bo na tatę nie wolno się złościć! Nie wolno pyskować, mówić tego co się myśli. A zresztą, czy kogokolwiek obchodzi co myśli, czuje dziecko skoro ojciec albo jest pijany, albo ma kaca, albo jest niedopity, albo trzeźwy i myśli tylko o tym aby się napić. 

A mama? Mama ukrywa chorobę ojca, pracuje dużo aby zapewnić dzieciom byt materialny, pierze, sprząta, gotuje, ma swoje sposoby aby tata się nie denerwował. Albo sama w przerażeniu czeka na jego powrót i nie ma siły i odwagi aby z nim walczyć.

A dziecko jest samo. Bez nikogo. I wie, że musi przetrwać, na własnej skórze uczy się jak to zrobić. I wszystkie wypracowane i skuteczne techniki radzenia sobie z lękiem, smutkiem, niepewnością, wstydem, strachem wnosi do swojego dorosłego życia. Często niestety w dorosłym życiu okazuje się, że te sposoby przeszkadzają w normalnym funkcjonowaniu. Przeszkadzają nawiązywać, utrzymywać bliskie relacje z innymi ludźmi oparte na zaufaniu, szacunku, wzajemnej pomocy, zrozumieniu. Pomimo tego, iż nie ma realnego zagrożenia, Dorosłe Dzieci Alkoholików żyją bardzo czujnie, czekając na wszelkie przykrości i zabezpieczają się aby do tego nie doszło. 

Czytaj dalej:
http://www.psychologia.apl.pl/index.php/czytelnia/psychologicznie/122-dorosle-dzieci-alkoholikow

„Alkohol to wróg… więc trzeba go w mordę lać”

Autor: Zuza Lewandowska

 
Alkohol jest najczęściej spożywaną przez nastolatków substancją psychoaktywną. Według badań statystycznych ESPAD, w Polsce w 2011 roku aż 87,3 proc. gimnazjalistów i 95,2 proc. licealistów miało kontakt z alkoholem, a na 30 dni przed badaniem upiło się odpowiednio 21,4 proc. nastolatków z pierwszej grupy i 32,3 proc. z drugiej. Terapeuci uzależnień biją na alarm – alkohol stał się najczęściej spożywaną substancją psychoaktywną, torującą drogę do zachowań ryzykownych. Jak jest i co można jeszcze zrobić, żeby profilaktyka była bardziej skuteczna? 
 
Niepokój budzi też wciąż utrzymująca się na wysokim poziomie liczba młodych osób, którzy eksperymentują ze środkami psychoaktywnymi i przekraczają próg nietrzeźwości – w porównaniu z poprzednimi latami zmalała jedynie o kilka procent. Czas również zweryfikować stereotypowe przekonania, według których to płeć brzydka częściej „zalewa się w trupa”. Fakt, że wśród chłopców coraz rzadziej obserwuje się tendencję do wprowadzania się w stan nietrzeźwości, podczas gdy wśród dziewcząt utrzymuje się ona na stałym poziomie, skłania ku temu, by przełamywać sztampowe postrzeganie problemu używania alkoholu przez młodych ludzi i spojrzeć na niego z szerszej perspektywy.
 
Młodość, picie, wieczne życie
Młodzież nie zawsze podchodzi z aprobatą do proponowanych przez szkołę działań profilaktycznych. Problemy z ich wdrażaniem wiążą się przede wszystkim z ogólnie panującymi trendami dotyczącymi spożywania alkoholu – picie stało się bowiem nieodłącznym elementem spotkań towarzyskich. Reakcją na odmowę „strzelenia kielona” lub „walnięcia browara” często jest odrzucenie ze strony rówieśników, dla których czynności te są podstawowym wyznacznikiem „bycia wyluzowanym”. Wpływ na to mają z pewnością reklamy napojów wyskokowych, stanowiące katalizator pozytywnych skojarzeń, wiążących spożywanie alkoholu z zabawą i relaksem. Spoty kompanii piwowarskich ukazują potencjalnie najlepszą imprezę, na jakiej można się znaleźć. Rzadko kiedy młodzi ludzie zwracają również uwagę na straty, jakie mogą ponieść w związku z nadużywaniem alkoholu. W czasach, w których nastolatki „żyją chwilą”, w imię zasady „szybko, intensywnie, imponująco”, bagatelizuje się negatywne skutki nadużywania – zarówno te krótko, jak i długofalowe. Problemem wydaje się też podejście rodziców, którzy często przyzwalają na spożywanie alkoholu przez swe dorastające dzieci. Myślenie kategoriami „lepiej niech pije, niżby miał ćpać” jest jedynie błędną interpretacją „mniejszego zła” – a problem nadal istnieje. O skali zjawiska, jakim jest pełna aprobata „życia na alkoholowym haju”, świadczy liczba fanów poszczególnych stron Facebooka – dla porównania strona „Młodość, picie, wieczne życie” ma ponad 5 tys. fanów, a „Nie piję alkoholu” zaledwie powyżej 2 tys. Nie wspominając już o najbardziej popularnym wśród młodzieży fanpage’u, jakim jest „Pij nie pierdol”, który ma prawie 16 tys. „lajków”.
 
O profilaktyce słów kilka
Profilaktyki nie należy mylić z promocją zdrowia czy też leczeniem uzależnień, chociaż ich cele i priorytety po części się pokrywają. Profilaktyka skupia się przede wszystkim na działaniach służących zapobieganiu niekorzystnym zjawiskom społecznym, a także jest formą reakcji na szkodliwe i niepożądane zachowania. Można powiedzieć, że jest ona połączeniem zarówno „pasa bezpieczeństwa” jak i „hamulca bezpieczeństwa” – ma chronić i zapobiegać, a jednocześnie - redukować i zmniejszać powstałe szkody.
 
Rodzaj wdrażanych działań profilaktycznych zależy od grupy osób, do której mają być one kierowane. Mówiąc np. o alkoholizmie można wyróżnić profilaktykę uniwersalną, adresowaną do wszystkich, bez względu na indywidualne inklinacje do picia, selektywną - skierowaną, do tych, którzy ze względu na swoja sytuację społeczną, rodzinną lub środowiskową są bardziej narażeni na ryzyko wystąpienia problemów alkoholowych, oraz wskazującą, nastawioną na osoby, u których pojawiają się symptomy uzależnienia.
 

Uzależnienie od substancji psychoaktywnych a uzależnienie behawioralne

źródło: www.uzaleznienie.com.pl

Choć może się wydawać, że uzależnienie od czynności jest łagodniejsze niż od substancji psychoaktywnych, to jednak każdy typ uzależnienia jest tak samo groźną chorobą. Jakie są między nimi podobieństwa i różnice?
 
Uzależnienie wiąże się z silną potrzebą, psychicznym przymusem albo zażywania jakiejś substancji albo wykonywania określonej czynności - uzależnienia behawioralne. Bez względu na to, czy będzie to uzależnienie od alkoholu, leków, narkotyków czy też hazardu, zakupów albo seksu, prowadzi do koncentrowania się życia wokół tego, co jest przyczyną uzależnienia. A sama osoba uzależniona będąc ofiarą nałogu cierpi w zasadzie w każdej sferze życia: emocjonalnej, psychicznej, intelektualnej i fizycznej.
 
Substancje psychoaktywne, alkohol, nikotyna, leki i narkotyki, takie jak kokaina lub opioidy (kodeina, morfina i heroina), działają w taki sposób, że stymulują umiejscowione w mózgu receptory – tłumaczy Sławomir Wolniak, lekarz specjalista psychiatra, ordynator Kliniki Psychiatrycznej i Terapii Uzależnień Wolmed w Dubiu. - Z kolei w przypadku uzależnień behawioralnych dochodzi do uzależnienia od pewnego stanu psychicznego, wyrzutu endorfin. Osoba uzależniona stara się, by taki stan trwał jak najdłużej – jej organizm zostaje pobudzony, następuje kumulacja przyjemności, a później rozładowanie emocji. Człowiek chciałby, żeby ten stan pobudzenia trwał jak najdłużej, wciąż chce być stymulowany. Dlatego też hazardziści grają dopóki mają pieniądze, a sami nie są w stanie przerwać procesu ciągłego stymulowania emocji.
 
I właśnie to jest istota różnicy między wspomnianymi uzależnieniami. Substancje psychoaktywne działają na receptory, a określone zachowanie przy uzależnieniach behawioralnych wpływa na stan emocjonalny, wyrzut endorfin i adrenaliny. Objawy odstawienne w uzależnieniach behawioralnych ograniczają się do sfery psychicznej, pojawiają się lęk, niepokój i depresja. W przypadku uzależnienia od substancji psychoaktywnych występują zespoły abstynencyjne, które, w zależności od rodzaju substancji, mają różnoraki przebieg chorobowy. Występują objawy fizyczne, takie jak dreszcze, zimne poty czy biegunka. W obu przypadkach negatywne skutki objawiają się także w sferze społecznej. Dochodzi do izolowania się od ludzi, pojawiają się złe relacje rodzinne, związane z zanikaniem więzi czy wręcz rozpadem rodziny, nie bez znaczenia są też ogromne problemy w pracy, nierzadko kończące się jej utratą.
 
Oba rodzaje uzależnień mają wiele wspólnych cech. Poza wspomnianym poczuciem przymusu wykonywania określonych zachowań, jest to też tolerancja na substancje czy określone zachowanie – występuje konieczność ich nasilania w celu uzyskania podobnych efektów, zaniedbywanie innych źródeł przyjemności oraz kontynuowanie zachowań mimo pojawiania się wyraźnych szkód, które się z nimi wiążą. - Z kolei jedna z najważniejszych różnic jest taka, że o ile osoba uzależniona może całkowicie odstawić substancje psychoaktywne, o tyle całkowitej abstynencji w przypadku niektórych uzależnień behawioralnych zachować się nie da – mówi lekarz. - Trudno wyobrazić sobie bowiem osobę uzależnioną od komputera, która rezygnuje z tego narzędzia i tym samym znacznie ogranicza sobie szanse rozwoju osobistego. Przy uzależnieniach chemicznych pierwszym krokiem jest detoksykacja, polegająca na oczyszczenie organizmu z toksyn. Tego etapu w uzależnieniach behawioralnych oczywiście nie ma.
 
Kolejną różnicą jest stopień negatywnego wpływu uzależnienia na organizm. Podczas gdy uzależnienia chemiczne mogą prowadzić do bardzo poważnych uszczerbków na zdrowiu, uzależnienia behawioralne pod tym względem wydają się być znacznie łagodniejsze. Chociaż np. kompulsywne objadanie się jest z pewnością jest bardzo groźne dla zdrowia, a uzależnienie od seksu znacznie zwiększa ryzyko zarażenia się chorobami przenoszonymi drogą płciową.
 
- Leczenie farmakologiczne pacjentów uzależnionych od środków chemicznych polega na podawaniu im środków używanych w terapii odwykowej: naltreksonu, naloksenu oraz nalmefenu – wylicza Sławomir Wolniak. - Są to leki działające na receptory opioidowe w mózgu. Pacjentom podaję też leki, które hamują np. głody alkoholowe. Inaczej sytuacja wygląda w przypadku uzależnień behawioralnych. Nie ma idealnych farmaceutyków, które hamowałyby niepożądane działania osób uzależnionych od konkretnych zachowań, stanów emocjonalnych. Ja w niektórych przypadkach podaję moim pacjentom leki przeciwdepresyjne i niejednokrotnie obserwuję bardzo pozytywne efekty. Są to leki o mechanizmie adrenergicznym i mają za zadanie podniesienie poziomu adrenaliny bez konieczności wykonywania niepożądanych zachowań (niekontrolowane zakupy, hazard). Poprzez podawanie odpowiednich leków stopniowo wzrasta poziom noradrenaliny w synapsach.
 
Farmakologia to jedno, ogromne znaczenie w zdrowieniu pacjenta ma przeprowadzenie 4- lub 6-tygodniowej terapii behawioralno-poznawczej. I to w przypadku obu rodzajów uzależnień. Pacjent pracując z terapeutą ma za zadanie wypracować nowe zachowania, mechanizmy obronne i wytworzyć nowe wzorce. To jest jego czas na skoncentrowanie się na sobie, poznanie siebie i zmianę zachowania.

Publikacja - "Mówimy NIE uzależNIEniom".

Zapraszamy do przeczytania nowej publikacji naszych specjalistów!

Autorzy:

Aleksander Mańka
Janusz Stanek
Damian Zdrada

Profilaktyka systemowa uzależnień behawioralnych dla środowisk szkolnych.
Kompendium wiedzy o uzależnieniach behawioralnych dla pedagogów, rodziców i młodzieży.

Publikacja powstała w wyniku programu realizowanego ze środków Funduszu Rozwiązywania Problemów Hazardowych pozostającego w dyspozycji Ministra Zdrowia
na podstawie doświadczeń autorów w realizacji programu profilaktycznego "Mówimy NIE uzależNIEniom".

Trudny powrót do świata "realu".

Z dr Hilarie Cash rozmawiała Dorota Bąk

„Wiele osób sądzi, że kiedy są towarzyscy on-line - udzielają się na Facebooku, czatują lub grają w gry wideo - to prowadzą prawdziwe życie towarzyskie. Jednak badania pokazują, że im więcej czasu spędzamy w sieci, tym bardziej depresyjni się stajemy. Jesteśmy przecież istotami społecznymi i potrzebujemy widzieć, słyszeć, dotykać i czuć zapach drugiego człowieka. Często nie zdajemy sobie z tego sprawy - myślimy, że to wszystko znajdziemy w świecie on-line. W mojej opinii tak nie jest i chciałabym, żeby ludzie to dostrzegli” – mówi w rozmowie dla naszego portalu dr Hilarie Cash, współzałożycielka i dyrektorka reSTART, pierwszego w USA stacjonarnego oddziału leczenia osób uzależnionych od komputera.

Dorota Bąk: Ile osób w Stanach Zjednoczonych jest uzależnionych od komputera i Internetu?

Hilarie Cash: Jeśli chodzi o populację ogólną, w zależności od badań mówi się o 6-13 proc. osób uzależnionych. W grupie młodych osób dorosłych w wieku 18-28 lat z komputerów destrukcyjnie korzysta od 13 do 19 proc. Statystyki mówią także o 4-11 proc. uzależnionych dzieci, które często, od najmłodszych lat, korzystają z komputerów. Uważam jednak, że statystyki te są zaniżone, ponieważ nie obejmują np. osób, które korzystają ze smartfonów. 

D.B.: Porównując z innymi uzależnieniami – alkoholizmem lub narkomanią – czy uzależnienie od komputera i sieci jest w Stanach rzeczywistym problemem?

H.C.: Zdecydowanie tak. Statystyki amerykańskie wskazują na około 10 proc. osób z populacji ogólnej, które są uzależnione od alkoholu. W przypadku komputerów i Internetu współczynnik uzależnienia jest zatem wyższy.

D.B.: Kiedy w USA zaczęto dostrzegać ten problem? 

H.C.: Myślę, że była to połowa lat 90’. Zanim rozpoczęłam moją praktykę terapeutyczną w okolicach Seattle, gdzie mieści się nasz ośrodek, wcześniej pracowałam w Oregonie i na Hawajach. Przeniosłam się do Seattle w 1994 i wtedy po raz pierwszy poznałam osobę destrukcyjnie korzystającą z Internetu. Była ona uzależniona od gry wideo „Dungeons & Dragons”, która polega na opisywaniu rzeczywistości. I od tamtego czasu problem tylko się pogłębia.

D.B.: Ile ośrodków w USA zajmuje się leczeniem siecioholizmu?

H.C.: Jeśli chodzi o placówki, które są ukierunkowane wyłącznie na leczenie tego problemu, jest tylko jedna – reSTART – którą mam przyjemność prowadzić. W innych miejscach siecioholicy uczestniczą w programach terapeutycznych razem z osobami cierpiącymi z powodu alkoholizmu i narkomanii.

D.B.: Jakie osoby trafiają do Waszej placówki?

H.C.: Przeważnie są to młodzi mężczyźni w wieku 18-28, rzadko kiedy trafiają do nas kobiety. W naszej terapii uczestniczyły też pojedyncze osoby powyżej 30. i 40. roku życia.

D.B.: Na czym polega terapia oferowana przez reSTART?

H.C.: W jednym czasie w leczeniu uczestniczy nie więcej niż 6 osób, ponieważ prawie dla każdego, kto do nas trafia, przebywanie w dużej grupie jest przytłaczające. Osoby te często są nerwowe w interakcjach z innymi. Trzeba pamiętać, że wcześniej funkcjonowały one głównie w sieci, dlatego teraz nie czują się komfortowo w kontaktach face-to-face.  (...)

Przejdź do pełnej treści wywiadu:
http://uzaleznienie.com.pl/kopia/siecioholizm/rozmowy-z-ekspertami/372-trudny-powrot-do-swiata-realu.html

  

Strategiczna Profilaktyka Systemowa

program
Fundacji Humanitas
dofinansowany z środków Rządowego Programu na lata 2014-16
w ramach zadania publicznego 
„Bezpieczna i przyjazna szkoła

 
Copyright © 2013. Akademia Rodzinna Humanitas Rights Reserved.


Facebook skype