^Do góry
  • 1 Akademia Rodzinna Humanitas
    to program profilaktyczno - edukacyjny dla rodziców i uczniów, którego zadaniem jest upowszechnianie wiedzy, umiejętności oraz postaw umożliwiajacych ochronę rodziny i młodzieży przed czynnikami zagrażajacymi prawidłowemu rozwojowi.
  • 2 Program
    powstał w Wyższej Szkole Humanitas w Sosnowcu w trakcie szeroko zakrojonych działań profilaktyki systemowej realizowanych w ramach Regionalnej Koalicji Na Rzecz Przeciwdziałania Przemocy w Rodzinie wspólnie z Instytutem Twórczej Integracji, Stowarzyszeniem Auxylium, Kraina Świetlików, Władzami Samorzadowymi i innymi podmiotami.
  • 3 Dofinansowanie
    Program uzyskał dofinansowanie z środków Ministerstwa Edukacji Narodowej w ramach zadania publicznego „Bezpieczna i przyjazna szkoła – projekty upowszechniające i wzmacniające wybrane działania bezpiecznej szkoły, w szczególności projekty edukacyjne w gimnazjach”.
  • 4 Zadanie projektu
    Kluczowym zadaniem projektu jest upowszechnienie uniwersalnej wiedzy umożliwiającej tworzenie i wzmacnianie warunków chroniących młodzież przed zagrożeniami uzależnieniem, przemocą i wykluczeniem generowanymi w najbliższym środowisku społeczno-kulturowym. Promocja wiedzy będzie miała charakter systemowy, czyli skierowana zostanie jednocześnie do uczniów i rodziców.
  • 5 Akademia Rodzinna Humanitas
    nie tylko jest formą edukacyjną, pozwala również na zdystansowanie się do wadliwych stereotypów, mitów, przekonań, fałszywych efektów kampanii społecznych, populistycznych i modnych preferencji dotyczących zachowań, wartości i cech społecznych funkcjonujących w rodzinach i środowisku społecznym.

Od euforii do depresji – różne oblicza pracoholizmu.

Z Panią Profesor Lucyną Golińską rozmawiała Ewa Bukowiecka

Pracoholik nie kojarzy nam się z osobą, która całe swoje życie emocjonalne uzależnia od pracy, a poczucie własnej wartości od sukcesów zawodowych. Myślimy raczej, że to ktoś pracowity, dyspozycyjny, sumienny, odpowiedzialny. Nie dostrzegamy, że jego horyzont nie sięga dalej niż poza pracownicze biurko… O społecznym odbiorze pracoholików, ich domowych problemach oraz konsekwencjach uzależnienia rozmawiamy z prof. nadzw. dr hab. Lucyną Golińską, kierownikiem Zakładu Psychoterapii i Interwencji Kryzysowej Społecznej Akademii Nauk, autorką dwóch książek nt. uzależnienia od pracy.

Ewa Bukowiecka: Mówi się, że pracoholizm to choroba młodych i ambitnych. Jakie trzeba mieć cechy osobowości, żeby uzależnić się od pracy?

Lucyna Golińska: Rzeczywiście wśród osób młodych i ambitnych, zwłaszcza przy obecnych uwarunkowaniach społecznych i wzorcach kulturowych, tendencja uzależniania się od pracy jest wyraźnie nasilona. Jednak pracoholizm dotyka ludzi niezależnie od wieku. Obserwacje i badania wskazują na dwa nurty osobowościowe, które mogą sprzyjać pojawieniu się pracoholizmu. Pierwszy to osobowość obsesyjno-kompulsywna. Charakteryzuje się ona przede wszystkim naciskiem na perfekcję działania. Dla takiego człowieka wyznacznikiem jego wartości jest aktywność zawodowa dająca podstawę do wzmożonej kontroli. Osoby o osobowości obsesyjno-kompulsywnej mają trudności w kontaktach społecznych i emocjonalnych, stąd też „ucieczka w pracę” staje się dla nich wygodna. Drugi nurt to osobowość narcystyczna. Takie osoby mają bardzo wysokie zapotrzebowanie na stymulację i wyzwania z nastawieniem na sukces. Pracują niezwykle intensywnie, często po kilkanaście godzin w ciągu doby, są dyspozycyjne i zdobywają wysokie stanowiska, a to, co ich pcha do takiego zachowania to potrzeba bycia podziwianym. Bez uznania otoczenia tracą poczucie własnej wartości, zatem zyskując sukces zawodowy likwidują deficyt osobowościowy. Co więcej, występują dwa rodzaje pracoholizmu - uzależniony i entuzjastyczny. W pierwszym z nich występuje przymus pracy, ale jej wykonywanie, w związku z odczuwanym stresem zawodowym, daje niższe zadowolenie niż innym pracownikom. Jednakże pracoholik uzależniony czuje się źle, gdy nie pracuje, jest pełen niepokoju, podobnie, jak alkoholik bez alkoholu, czyli ma wyraźne symptomy odstawienne. Tak więc trudno mu żyć bez pracy, ale gratyfikacje doświadczane w trakcie jej wykonywania (stres, napięcie) redukują emocjonalne zyski. Natomiast pracoholicy entuzjastyczni także doświadczają przymusu pracy jednakże pozytywne uczucia, które pojawiają się w trakcie jej wykonywania, redukują negatywne następstwa.

E.B.: Jak zatem dostrzec problem skoro w dzisiejszych czasach pracowitość to cnota? Rynek pracy jest trudny, więc wiele osób z obawy, że straci posadę stawia obowiązki zawodowe na pierwszym miejscu…

(...)

Czytaj dalej:
http://uzaleznienie.com.pl/kopia/inne-uzaleznienia/pracoholizm/466-od-euforii-do-depresji-rozne-oblicza-pracoholizmu.html

Zakupoholik i jego problemy.

Na podstawie raportu Fundacji CBOS opracowała AF

Zakupoholik to osoba czująca przymus dokonywania zakupów. Problemy, z którymi się musi zmierzyć, występują na poziomie finansowym, społecznym i emocjonalnym. Każdy z nich powoduje nieprawidłowe funkcjonowanie uzależnionego. Gdy pieniędzy wciąż brakuje, a potrzeba zrobienia kolejnych zakupów wzrasta, to może być pierwszym sygnałem, że mamy do czynienia z problemem.

Temat zakupoholizmu stosunkowo niedawno pojawił się w obszarze zainteresowań psychologów i psychiatrów, dlatego nie powstała jednolita i spójna definicja tego zaburzenia; eksperci wciąż nie są zgodni, do jakiej kategorii diagnostycznej powinno zostać zaliczone. Jednak wiadomo, że dla zakupoholika środkiem na poprawę nastroju i rozładowanie napięcia jest kupowanie. Czynność ta jest postrzegana jako nagroda, prezent, które pozytywnie wzmacniają ego.

Trudności w funkcjonowaniu zakupoholika:

Jak wskazują autorzy raportu Fundacji CBOS  (o raporcie poniżej), problemy zakupoholików dotyczą głównie trzech sfer funkcjonowania. W wymiarze społecznym osłabiają się lub zostają zerwane więzi z najbliższymi, zanikają relacje przyjacielskie i koleżeńskie; w wymiarze emocjonalnym – pojawiają się uczucia osamotnienia i pustki oraz postępuje spadek samooceny, zaś w wymiarze finansowym zakupoholik boryka się z nieustannym brakiem pieniędzy, długami i niespłaconymi kredytami.

Osoby uzależnione od zakupów są mniej skłonne do ograniczania wydatków. Częściej też zdarza im się pożyczać pieniądze w nieformalny sposób lub – rzadziej – sprzedawać czy zastawiać wartościowe przedmioty.

W przypadku osób uzależnionych od zakupów płeć różnicuje sposób gospodarowania pieniędzmi. Kobietom trudniej jest ograniczać wydatki, natomiast w sposób bezpieczny i formalny pożyczają pieniądze (kredyt bankowy); w przeciwieństwie do mężczyzn, którzy częściej zapożyczają się w sposób nieformalny (od znajomych) lub ryzykowny (w firmach oferujących tzw. szybkie pożyczki). Kobiety mają również większą skłonność do pozbywania się wartościowych przedmiotów w sytuacji zagrożenia finansowego.

Objawy zakupoholizmu:

Respondenci uczestniczący w badaniu Fundacji CBOS określali uzależnienie od zakupów zwłaszcza w odniesieniu do własnej sytuacji i doświadczeń. Do objawów zaliczyli sytuacje, w których:

  • wydatki przekraczają dochody;
  • następuje zmiana priorytetów w wydatkach – zaleganie z opłatami, unikanie i odkładanie koniecznych płatności, zaniechanie płacenia świadczeń;
  • ukrywanie zakupów;
  • ilość zakupionych przedmiotów przestaje mieścić się w szafach, schowkach, itp.
  • pojawia się kupowanie „na zapas” większych ilości produktów niż w rzeczywistości potrzeba;
  • wykorzystuje się debet na karcie kredytowej/płatniczej na zakup produktów, które nie są niezbędne do życia; zakupy są robione za pożyczone pieniądze.

Motywy kompulsywnego kupowania:

Głównym motywem kupowania, na który wskazywali badani, jest chęć podniesienia poczucia własnej wartości, zarówno we własnych oczach, jak i w opinii innych. (...)

Przejdź do pełnej treści artykułu:
http://uzaleznienie.com.pl/kopia/inne-uzaleznienia/zakupoholizm/305-zakupoholik-i-jego-problemy.html

Jak postępować, aby nie pomagać w piciu?

Autor: dr med. Bohdan T. Woronowicz, Akmed Centrum Konsultacyjne

Wiem dobrze, jak trudno jest patrzeć na cierpienia osoby uzależnionej, którą się kocha i która usiłuje przestać pić, przyjmować leki czy narkotyki, albo usiłuje odmówić sobie „jednej” gry w kasynie, ale nie potrafi zrobić tego skutecznie. Przecież tak bardzo chciałoby się jej pomóc, czyniło się już tak wiele prób, a efektu niestety nie widać… Wiem także, jak przykro jest wówczas, kiedy bliska osoba staje się przyczyną kolejnych nieprzyjemnych, a nawet groźnych sytuacji, albo kiedy kochający człowiek staje się sprawcą przemocy, a inne bliskie osoby jej ofiarami. Bardzo często spotykam się wówczas z pytaniem – „jak zmienić taką sytuację?”. Muszę przyznać, że jednoznaczna odpowiedź jest niezmiernie trudna.

Odpowiadając na powyższe pytanie zawsze mam świadomość, że możliwości bezpośredniego oddziaływania na drugiego człowieka są niewielkie. Możemy natomiast wpływać na innych w sposób pośredni, tj. poprzez zmianę własnej postawy względem nich. Wymusza to często zmianę w zachowaniach drugiej osoby, szczególnie wówczas, kiedy istnieją silne powiązania (rodzinne, emocjonalne, finansowe, itp.). Dzieje się to na podobnej zasadzie jak w zegarku, gdzie cały mechanizm (w naszym przypadku rodzina i inne bliskie osoby) składa się z pojedynczych trybów (żona, mąż, dzieci, dziadkowie, przyjaciele, itp.), które zazębiają się i obracają w tym samym rytmie. Tak jak alkoholik, narkoman czy nałogowy hazardzista (jeden z trybów) potrafi wymusić wygodne dla siebie obroty innych trybów, tak samo członkowie rodziny i inne bliskie osoby (pozostałe tryby) są przecież w stanie zmusić go do podporządkowania się określonemu przez nich wspólnie rytmowi. Szanse na powodzenie całej akcji są tym większe, im więcej członków rodziny i osób bliskich (więcej trybów) uczestniczy w tym przedsięwzięciu i im lepiej ze sobą współpracuje.

Podpowiedzi i wskazówek, jak zmienić sytuację, jest wiele, trzeba jednak mieć świadomość, że znacznie trudniejsza jest ich realizacja. Oto garść moich propozycji:

  • nie należy zapominać, że alkoholizm (czy inne uzależnienie) to choroba przewlekła i aby pomóc w wyzdrowieniu trzeba koniecznie zaakceptować ten fakt oraz przestać się wstydzić;
  • nie należy również traktować alkoholizmu tak jakby był hańbą dla rodziny. Jest to bowiem jedna z wielu chorób, a powrót do zdrowia jest możliwy, podobnie jak w większości innych;
  • nie należy traktować alkoholika jak niegrzecznego dziecka, bo przecież nie postępuje się tak, kiedy ktoś cierpi na jakąkolwiek inną chorobę;
  • wątpliwy sens ma robienie wyrzutów i wdawanie się w kłótnie, szczególnie wówczas, kiedy alkoholik znajduje się pod działaniem alkoholu;

Pełna treść artykułu:
http://uzaleznienie.com.pl/alkoholizm/wspoluzaleznienie/wszystko-co-musisz-wiedziec/441-jak-postepowac-aby-nie-pomagac-w-piciu.html

Pułapka współuzależnienia

Autor: Wanda Sztander

Rodzina z problemem alkoholowym przypomina pod pewnym względem dziecięcą zabawę o nazwie “Rolnik na dolinie". Jak pamiętacie - rolnik bierze żonę, żona bierze dziecko, dziecko bierze nianię... Chodzi o sytuację, w której nie tyle człowiek sięga po kieliszek, co kieliszek sięga po człowieka. Kieliszek “bierze", dajmy na to, Piotra. Piotr bierze żonę, żona bierze dziecko. Niektórzy nazywają to karuzelą uzależnienia. 


Alkohol wciąga w pewien rodzaj wiru. Obsesja alkoholowa, to jest: myślenie o piciu, planowanie dnia pod kątem picia, obmyślanie sposobów uzyskiwania pieniędzy na alkohol, przeszukiwanie miejsc, gdzie można go znaleźć, to wszystko jest rodzajem “krążenia wokół alkoholu". Można je nazwać “wirem", ponieważ jest krążeniem o skutkach destrukcyjnych. Jeśli ktoś pije wystarczająco dużo i długo, alkohol staje się dla niego substancją szkodliwego uzależnienia. 

Osoby najbliższe alkoholikowi nie pozostają bezczynne. Próbują zatrzymać osobę uzależnioną. To normalny, zdrowy i ludzki odruch. Skoro widzisz, że ktoś się pogrąża, że niszczy siebie i innych, próbujesz go powstrzymać. Powstrzymać dosłownie, fizycznie i w przenośni. Powstrzymać w domu, z daleka od “tego okropnego towarzystwa" lub odciągnąć od stołu. Powstrzymać przez tłumaczenie, przekonywanie, łzy, manipulacje, kłamstwo. Takie działanie w normalnym świecie daje przewidywalne skutki. 

Świat alkoholika nie jest normalny. Jest zmącony podwójnie. Po pierwsze, jego reakcja na alkohol nie jest normalna, bo jest od niego uzależniony. Po drugie, świat ten jest zmącony przez system iluzji i zaprzeczania, który wysokim murem odgradza alkoholika od realnego wymiaru zdarzeń. Można powiedzieć, że alkoholik o wiele bardziej żyje w świecie życzeń niż rzeczywistości, o wiele bardziej w świecie iluzji niż faktów. 

Dlatego właśnie perswazja, próby umawiania się co do przyszłości oraz wskazywanie faktów i rzeczowa argumentacja nie mają w tym świecie zastosowania. Powstrzymując alkoholika przed piciem, argumentując, dyskutując, ulegając jego wyjaśnieniom oraz iluzjom, zaczynasz - nie wiedząc kiedy - krążyć razem z nim po orbicie, której centrum stanowi alkohol. 
W taki właśnie sposób Piotr “bierze" w swoją podróż ciebie. ty prawdopodobnie bierzesz dziecko, matkę, siostrę lub kogoś innego z twoich bliskich. Wszyscy doświadczacie cierpienia i nie wiedząc o tym wspomagacie chorobę Piotra. 

Czytaj dalej:
http://www.psychologia.edu.pl/czytelnia/126-uzalenienie/1409-pulapka-wspoluzaleznienia-wanda-sztander.html

Czy „uzależniony” znaczy „gorszy”?

Autor: Bartłomiej Dzik

Uzależnienia niewątpliwie nie mają dobrej prasy. Już sama etymologia słowa narzuca negatywne skojarzenie – uzależnienie to przecież przeciwieństwo niezależności, swobody, wolności. Zauważmy jednak, że wolność i swoboda nie są wartościami absolutnie preferowanymi – większość z nas żeni się i wychodzi za mąż, choć stanowi to pewne ograniczenie wolności w stosunku do życia „na kocią łapę”. Większość ludzi pracuje na etatowych posadach, bo wolą bezpieczeństwo umowy o pracę od swobody, jaką dawałoby prowadzenie własnej firmy. Za osobę bardzo niezależną można uznać mieszkającego pod mostem kloszarda, który nie martwi się, za co opłacić czynsz, ani jak żona zareaguje na jego późny powrót do domu. A jednak mało kto dobrowolnie porzuciłby uporządkowane życie, by zostać kloszardem – to się po prostu nie kalkuluje. Chyba jesteśmy zbyt uzależnieni od ciepłego, wygodnego łóżka. Nie wiem jak Czytelnicy, ale ja jestem łóżkoholikiem... 

Często sami decydujemy się na ograniczenie niezależności, jeśli służy to naszej wygodzie. Poświęcamy coś tak wzniosłego jak część wolności, na rzecz czegoś tak banalnego jak codzienna, gorąca kawa na śniadanie. Rezygnacja z niezależności dla przyjemności jest typowa, zatem nie można w tym dopatrywać się zła nałogów. A może problem z nałogami polega na tym, że – w przeciwieństwie do pracy czy małżeństwa – nałogi są nieplanowane, popadamy w nie bez głębszego postanowienia? Jednak i to nie wydaje się prawdą, bo choćby tak ważne decyzje jak te o małżeństwie nie zawsze są do końca planowane. To nie my decydujemy, która osoba nas zafascynuje, miłość ma wiele cech nałogu, a jej konsekwencje bywają dużo poważniejsze niż większości uzależnień. Skoro ani sam fakt rezygnacji z niezależności, ani brak zaplanowania nie stanowią zła uzależnienia, to zostaje już tylko jeden aspekt – powszechnie panująca opinia, że nałogi są destrukcyjne dla uzależnionej jednostki i reszty społeczeństwa. 

Czytaj dalej:
http://www.psychologia.net.pl/artykul.php?level=146

  

Strategiczna Profilaktyka Systemowa

program
Fundacji Humanitas
dofinansowany z środków Rządowego Programu na lata 2014-16
w ramach zadania publicznego 
„Bezpieczna i przyjazna szkoła

 
Copyright © 2013. Akademia Rodzinna Humanitas Rights Reserved.


Facebook skype