^Do góry
  • 1 Akademia Rodzinna Humanitas
    to program profilaktyczno - edukacyjny dla rodziców i uczniów, którego zadaniem jest upowszechnianie wiedzy, umiejętności oraz postaw umożliwiajacych ochronę rodziny i młodzieży przed czynnikami zagrażajacymi prawidłowemu rozwojowi.
  • 2 Program
    powstał w Wyższej Szkole Humanitas w Sosnowcu w trakcie szeroko zakrojonych działań profilaktyki systemowej realizowanych w ramach Regionalnej Koalicji Na Rzecz Przeciwdziałania Przemocy w Rodzinie wspólnie z Instytutem Twórczej Integracji, Stowarzyszeniem Auxylium, Kraina Świetlików, Władzami Samorzadowymi i innymi podmiotami.
  • 3 Dofinansowanie
    Program uzyskał dofinansowanie z środków Ministerstwa Edukacji Narodowej w ramach zadania publicznego „Bezpieczna i przyjazna szkoła – projekty upowszechniające i wzmacniające wybrane działania bezpiecznej szkoły, w szczególności projekty edukacyjne w gimnazjach”.
  • 4 Zadanie projektu
    Kluczowym zadaniem projektu jest upowszechnienie uniwersalnej wiedzy umożliwiającej tworzenie i wzmacnianie warunków chroniących młodzież przed zagrożeniami uzależnieniem, przemocą i wykluczeniem generowanymi w najbliższym środowisku społeczno-kulturowym. Promocja wiedzy będzie miała charakter systemowy, czyli skierowana zostanie jednocześnie do uczniów i rodziców.
  • 5 Akademia Rodzinna Humanitas
    nie tylko jest formą edukacyjną, pozwala również na zdystansowanie się do wadliwych stereotypów, mitów, przekonań, fałszywych efektów kampanii społecznych, populistycznych i modnych preferencji dotyczących zachowań, wartości i cech społecznych funkcjonujących w rodzinach i środowisku społecznym.

Czy można po prostu zapomnieć? - o bolesnej traumie

Autor artykułu: sajanka – studentka psychologii

Traumę można nazwać blizną, ponieważ bardzo często pojawiają się bodźce, które przypominają człowiekowi o minionym zdarzeniu. Następuje ponowne rozdarcie, rozdrapanie starych ran i częściowy powrót w przeszłość. Życie pełne jest nieprzewidywalnych, często niebezpiecznych zdarzeń, które rzutują na całość funkcjonowania.

O traumie mówimy wtedy, kiedy na psychikę jednostki destrukcyjnie zadziałało pewne wydarzenie, wstrząsająca sytuacja bądź okoliczność. Istota traumy związana jest z urazem. Uraz powoduje narastanie konfliktu wewnętrznego, niekończącego się bólu lub lęku. Traumę można nazwać blizną, ponieważ bardzo często pojawiają się bodźce, które przypominają człowiekowi o minionym zdarzeniu. Następuje ponowne rozdarcie, rozdrapanie starych ran i częściowy powrót w przeszłość. Powtarzające się sytuacje, które wywołują poczucie zagrożenia bądź inne negatywne emocje, szczególnie traumatyczne są często nie do zniesienia. Stanowią ogranicznik w rozwoju, zatrzymują drogę i zniekształcają obraz własnego ja. Sytuacja traumatyczna może, więc być totalnym upadkiem, źródłem nowopowstających zaburzeń psychicznych, takich jak nerwice i fobie.

Całą istotę traumy można sprowadzić do wytwarzania się na podłożu lękowym tendencji agresywnych bądź innych, poprzez które ofiara urazu dąży do zrównoważenia zagrożenia lub przywrócenia utraconych możliwości. Osoba po urazie najczęściej nie jest w stanie zdrowo zareagować na podobną sytuację bądź okoliczność. Lęk, agresja jest, więc próbą złagodzenia wspomnienia, w pewnym sensie reakcją obronną na silnie zakorzenioną energię. Taka sytuacja obronna niewiele pomoże, jeżeli taka osoba po urazie nie uwolni się od samej, silnej przyczyny dręczącego ją problemu. Często zdarza się tak, że ktoś nie jest do końca świadomy minionych zdarzeń i pielęgnuje głęboko w nieświadomości bolesne doświadczenia. Trauma powinna zostać zrozumiana, w pełni poznana – gdyż inaczej może prowadzić do rozpadu w różnych dziedzinach życia. Może stać się poważnym zagrożeniem w tworzeniu tożsamości, rujnować poczucie bezpieczeństwa i odbierać jednostce sens funkcjonowania.

Trauma jako głębokie zranienie staje się oderwanym elementem, który przeszkadza w zintegrowaniu w całość. Człowiek bez pomocy zaczyna wchodzić w konflikt z własnym ja, jego droga rozwoju nieco się zawęża. Rana prędzej czy później daje o sobie znać, dlatego uciekanie od dawnego traumatycznego przeżycia jest jak błędne koło. Zawsze pojawi się czynnik, który sprowokuje ujawnienie się tej stłumionej, nieświadomej części. Wszystko to, co nagromadziło się w psychice człowieka, po ciężkim doświadczeniu – musi zostać uwolnione. Tylko wtedy można powrócić do równowagi i harmonii pozwalającej żyć. Sytuacje traumatyczne zaburzają normalną regulację stanów emocjonalnych, które wahają się od podstawowego poziomu napięcia poprzez okresowe stany niepokoju i dysforii- zagubienia, pobudzenia, pustki i samotności do skrajnej paniki, furii i rozpaczy. To normalne, że każda osoba boleśnie doświadczona może utracić sens życia, poczucie bezpieczeństwa, być może zechce wycofać się z kontaktów społecznych. Każde zachowanie agresywne, nerwowe często oznacza jedynie potrzebę pewnej obrony lub izolacji od problemu, jest wyrazem zwyczajnej bezradności i zniewalającego strachu.

Czytaj dalej:
http://www.psychologia.apl.pl/index.php/czytelnia/psychologicznie/17-czy-moina-po-prostu-zapomnie-o-bolesnej-traumie?showall=1

Toksyczni rodzice.

Autor: Katarzyna Ornowska

Wydawać by się mogło, że w pełnej rodzinie, mieszkającej w dobrych warunkach, niedotkniętej alkoholizmem, bezrobociem czy ciężką chorobą nie ma podstaw do mówienia o nieszczęśliwym dzieciństwie. W mentalności ludzi nadal istnieje stereotyp, iż problemy dotykają tylko rodziny patologiczne lub niepełne. Niestety specjaliści już od dawna wiedzą, że to tylko stereotyp. Coraz częściej w tych tak zwanych dobrych domach brakuje prawdziwej miłości, która daje poczucie ciepła, przyjemności, bezpieczeństwa, stabilności i wewnętrznego spokoju.

Ludzie decydując się na posiadanie potomstwa zapominają, że wiąże się to z obowiązkami wobec istoty pojawiającej się na świecie. Do tych obowiązków należą: zaspokajanie fizycznych potrzeb swoich dzieci, ochrona dzieci przed fizyczną krzywdą, zaspokajanie dziecięcej potrzeby miłości, uwagi i przywiązania, ochrona dzieci przed krzywdą uczuciową, troska o ich kościec moralny. Tych pięć obowiązków stanowi podstawę odpowiedzialnego rodzicielstwa. Toksyczni rodzice rzadko, kiedy wychodzą poza pierwszy punkt na powyższej liście.

Dzieci mają te same fundamentalne prawa, co dorośli – mają prawo być traktowane z szacunkiem, wysłuchiwane i kochane, mają prawo do dzieciństwa. Dzieci mają prawo do rozwoju i do wychowania, które wzmocni ich poczucie własnej wartości. Często nawet trudno wyobrazić sobie, co dzieje się z małym człowiekiem, kiedy jego prawa są łamane – kiedy jest ono nadmiernie kontrolowane i nie ma szans decydować o sobie, kiedy jest obrażane, bite albo ignorowane. Dziecko w takiej sytuacji zaczyna myśleć, że zachowanie dorosłych jest normalne, że to ono zrobiło coś złego. Takie dziecko uczy się, że jego opinie są nieistotne, że ono samo jest nieważne, niegodne uwagi i miłości. Dziecko, które nie ma zdrowego poczucia własnej wartości wyrośnie na dorosłego człowieka, który nie będzie umiał ustalić własnych granic i, w efekcie, pozwoli innym naruszać swoje prawa.

Toksyczni rodzice to ciągle temat tabu. Dlaczego? Stwierdzenie, że rodzice mogą popełniać poważne wychowawcze błędy, które mogą okaleczyć osobę na całe życie uderza w naszą wiarę w podstawowa jednostkę społeczną. Takie teorie uderzają w nasze świętości, w nasze religijne wierzenia. Rodziców należy szanować, a w naszej koncepcji szacunku nie mieści się żadna krytyka ich postępków. To sprawia, że wielu ludzi ma problem z powiedzeniem na głos, że czują się pokrzywdzeni przez swoich rodziców.

Należy zrozumieć, że rodzice to tylko ludzie, którzy również popełniają błędy. Wiele nadopiekuńczych matek jest przekonanych, że dobrze robią kontrolując swoje dzieci na każdym kroku. Wielu ojców uważa, że ich synowie nie potrzebują tyle czułości, co ich córki.

Bolesna spuścizna po toksycznych rodzicach jest udziałem wielu ludzi. Przejawia się ona w postaci trudności w układaniu sobie życia z partnerem, w podejmowaniu decyzji i karierze zawodowej, a także w różnych formach depresji. Niektórzy obarczani są brzemieniem wstydu po alkoholizmie w rodzinie, po porzuceniu lub opuszczeniu, znieważeniu fizyczną przemocą. Są także dotknięci zbrodnią kazirodztwa jak i subtelnie uwodzeni w dzieciństwie tak, iż nie zdają sobie sprawy z dokonanego na nich seksualnego nadużycia. Wielu ludzi miało rodziców nadmiernie kontrolujących, zachłannych, nad opiekuńczych, którzy udaremnili rozwinięcie skrzydeł, stanięcie mocno na nogach i afirmację własnego ja.

Czytaj dalej:
http://www.cpp-metanoia.com/ogladaj-artykul-26Toksyczni

Pułapka współuzależnienia

Autor: Wanda Sztander

Rodzina z problemem alkoholowym przypomina pod pewnym względem dziecięcą zabawę o nazwie “Rolnik na dolinie". Jak pamiętacie - rolnik bierze żonę, żona bierze dziecko, dziecko bierze nianię... Chodzi o sytuację, w której nie tyle człowiek sięga po kieliszek, co kieliszek sięga po człowieka. Kieliszek “bierze", dajmy na to, Piotra. Piotr bierze żonę, żona bierze dziecko. Niektórzy nazywają to karuzelą uzależnienia. 


Alkohol wciąga w pewien rodzaj wiru. Obsesja alkoholowa, to jest: myślenie o piciu, planowanie dnia pod kątem picia, obmyślanie sposobów uzyskiwania pieniędzy na alkohol, przeszukiwanie miejsc, gdzie można go znaleźć, to wszystko jest rodzajem “krążenia wokół alkoholu". Można je nazwać “wirem", ponieważ jest krążeniem o skutkach destrukcyjnych. Jeśli ktoś pije wystarczająco dużo i długo, alkohol staje się dla niego substancją szkodliwego uzależnienia. 

Osoby najbliższe alkoholikowi nie pozostają bezczynne. Próbują zatrzymać osobę uzależnioną. To normalny, zdrowy i ludzki odruch. Skoro widzisz, że ktoś się pogrąża, że niszczy siebie i innych, próbujesz go powstrzymać. Powstrzymać dosłownie, fizycznie i w przenośni. Powstrzymać w domu, z daleka od “tego okropnego towarzystwa" lub odciągnąć od stołu. Powstrzymać przez tłumaczenie, przekonywanie, łzy, manipulacje, kłamstwo. Takie działanie w normalnym świecie daje przewidywalne skutki. 

Świat alkoholika nie jest normalny. Jest zmącony podwójnie. Po pierwsze, jego reakcja na alkohol nie jest normalna, bo jest od niego uzależniony. Po drugie, świat ten jest zmącony przez system iluzji i zaprzeczania, który wysokim murem odgradza alkoholika od realnego wymiaru zdarzeń. Można powiedzieć, że alkoholik o wiele bardziej żyje w świecie życzeń niż rzeczywistości, o wiele bardziej w świecie iluzji niż faktów. 

Dlatego właśnie perswazja, próby umawiania się co do przyszłości oraz wskazywanie faktów i rzeczowa argumentacja nie mają w tym świecie zastosowania. Powstrzymując alkoholika przed piciem, argumentując, dyskutując, ulegając jego wyjaśnieniom oraz iluzjom, zaczynasz - nie wiedząc kiedy - krążyć razem z nim po orbicie, której centrum stanowi alkohol. 
W taki właśnie sposób Piotr “bierze" w swoją podróż ciebie. ty prawdopodobnie bierzesz dziecko, matkę, siostrę lub kogoś innego z twoich bliskich. Wszyscy doświadczacie cierpienia i nie wiedząc o tym wspomagacie chorobę Piotra. 

Czytaj dalej:
http://www.psychologia.edu.pl/czytelnia/126-uzalenienie/1409-pulapka-wspoluzaleznienia-wanda-sztander.html

Jak krytykować, nie raniąc?

Autor: mgr Iza Ziemińska

Co więc robić, aby krytykując, nie ranić?Każdy z nas wie, jak gorzko smakuje krytyka... I to nie tylko ta otrzymywana, ale często i ta dawana. A jednak od przekazywania informacji zwrotnej, także tej negatywnej, trudno uciec – ma przecież być motorem do zmiany. Co więc robić, aby krytykując, nie ranić?

Nie zdążyłeś oddać raportu na 17.00. Pracy jak zwykle było dużo, w dodatku trzeba było na szybko zrobić prezentację. Twoja szefowa nie jest zadowolona, rzuca „Nie można na ciebie liczyć”. A gdyby powiedziała to inaczej? Po pierwsze, oddzielając osobę od zachowania, które chce skrytykować. Etykietka, którą przypinamy, oceniając osobę, a nie zachowanie, nie zachęca do zmiany. Skoro nie można na mnie liczyć, to po co mam się starać? I tak tego nie zauważą. Dlatego zamiast oceniać, interpretować, uogólniać, lepiej trzymać się OBSERWACJI i faktów. Jak je rozpoznać? Trudno im zaprzeczyć, mówiąc to nieprawda. Raport miał być na biurku szefowej o 17.00, ale go tam nie ma? To fakt. Z oceną, wyrażoną w sposób: „Jesteś nieodpowiedzialny i nie dotrzymujesz ustaleń” łatwiej polemizować. Myślisz: "To nieprawda. Jak zwykle się mnie czepia..."

 

Uczuciowy barometr

 

Przyjrzyjmy się naszym uczuciom. Zamień ocenę na obserwację: „Gdy dzieje się…/Gdy widzę/słyszę…, czuję się np. zły, zawiedziony, bezsilny, wściekły, zmęczony, smutny, niespokojny, poirytowany, zagubiony, … UCZUCIA posiadamy wszyscy, odwołanie się do nich ma więc szansę „trafić” do rozmówcy.

Pojawienie się trudnych emocji powoduje niespełniona potrzeba. Jednak często druga strona nie wie, czego potrzebujemy w danej chwili. Jeśli tego nie komunikujemy wyraźnie, a zamiast tego na przykład oceniamy lub wzbudzamy poczucie winy („nie można na tobie polegać”), najprawdopodobniej nasz rozmówca błędnie zinterpretuje naszą krytykę, skupi się wyłącznie na obronie i nie wyciągnie wniosków na przyszłość. Na przykład, gdy raport nie dotarł do nas na czas, jako szef możemy czuć się rozczarowani, ponieważ potrzebujemy zaufania w relacjach z pracownikami. Tymczasem pracownik myśli, że czepiamy się go i niesprawiedliwe oceniamy, bo go nie lubimy. Czasami kłopot może sprawić odróżnienie potrzeby od sposobu jej zaspokojenia. Potrzeby, podobnie jak uczucia, są uniwersalne i NIE SĄ związane z konkretną osobą, zachowaniem, miejscem i czasem. Czyli np. „Potrzebuję zaufania w relacjach” to wyrażenie potrzeby. Powiedzenie: „Chcę móc na tobie polegać” nie wyraża potrzeby, tylko jeden ze sposobów na zaspokojenie jej.

Bardzo ważna prośba

Gdy potrzeba jest już jasna dla obu stron, czas na sformułowanie prośby, która wskaże drugiej stronie sposób działania, na jakim nam zależy. Im precyzyjniej ją sformułujemy, tym większą naukę może przynieść.

Przykład:

„W poniedziałek ustaliliśmy, że w piątek otrzymam raport do 17.00 i nie mam go. Jestem rozczarowana, bo ważne jest dla mnie zaufanie, potrzebuję też jasności. Proszę, żebyś przynosił/-ła mi raporty w umówionym czasie, a jeśli nie jest to możliwe, porozmawiaj o tym ze mną przynajmniej trzy godziny wcześniej”.

Źródło:
http://psychologia.wieszjak.pl/relacje/250513,Jak-krytykowac-nie-raniac.html

Konflikt pokoleń

 Autor: Janusz Stanek

Literatura religijna, jak i literatura piękna, zajmowały się konfliktem pokoleń od zarania dziejów. Pasjonujące wydaje się nie tyle wniknięcie w warstwę literacką tego typu opisów, co powiązanie ich z materiałem (wydarzeniami) stanowiącym kanwę relacji słownej. Widać ludzie „od zawsze” mieli potrzebę uzewnętrzniania (forma terapii?) sytuacji trudnych. Chętnie podejmowali ten temat z najbardziej banalnego powodu: Chęci przyglądania się spodziewanym konsekwencjom złamania tabu, tkwiącego w przesłaniu: „Czcij ojca swego i matkę swoją”. Łamanie tabu w ogromnym stopniu wyzwala sytuacje lękowe. Sposobem radzenia sobie z lękiem jest jego ujarzmienie – choćby symboliczne.

Nietrudno znaleźć w biblii opis konfliktu na tle pokoleniowym Absoloma i jego ojca Dawida. Syn zarzucał ojcu niesprawiedliwe rządzenie i brak wyraźnej, przekonującej wizji władzy. Absolom uznał, że dysponuje znaczniejszymi predyspozycjami do rządzenia, zorganizował więc bunt przeciw ojcu, ogłosił się królem w Hebronie i zajął Jerozolimę. Ojciec w pośpiechu musiał udać się na wygnanie. W tej sytuacji konfliktowej – na co wskazywała dynamika wydarzeń – musiało dojść do kulminacji – stała się nią bitwa w lesie Efraima, w której wojska Absaloma poniosły klęskę. On sam musiał uciekać. W trakcie ucieczki doszło do wypadku – włosy Absaloma wplotły się w gałęzie dębu. W takim potrzasku znalazł go Joab, dowódca wojsk Dawida. Wbrew rozkazom Dawida postanowił wymierzyć sprawiedliwość i zabił Absaloma.

Tyle przykład konfliktu pokoleń rodem z Biblii… Czego ów przykład uczy? Można na bazie tej biblijnej metafory (przecież trudno w tym przypadku mówić o rzeczywistej relacji) pokusić się o kilka najbardziej wyrazistych konkluzji:

1) Konflikty są nieuchronne – szczególnie w relacjach rodzice-dzieci.

2) Nie ma konfliktów bez ofiar – całe szczęście nie w sensie ostatecznym. Ofiara może przybrać formę mniej dramatyczną – np. „śmierci” określonej relacji (choćby syn – ojciec), bądź „śmierci” pewnego etapu życia.

3) Konflikt pokoleń uznać można za swoiste koło zamachowe historii – buntujący się reprezentują (w własnym mniemaniu) niepohamowany nurt zmian, ci przeciw którym bunt powstaje – nurt tradycjonalistyczny, by nie powiedzieć: zachowawczy. I nic w tym dziwnego – młodzi dążą do podbijania świata, „starzy” już go podbili (na poziomie własnych aspiracji i możliwości). Najlepszym przykładem tego typu wydaje się konflikt młodego podchorążego i starego prezesa, ukazany przez Juliusza Słowackiego w „Kordianie”.

            Cóż zrobić, kiedy dziecko wchodzi „w zwarcie”, akcentując – nierzadko bezceremonialnie – własne racje i pomysły na zbawienie świata, ustawiając rodzica (rodziców) po drugiej stronie barykady? Konia z rzędem temu, kto zna odpowiedź! Kto znajdzie uniwersalną receptę, stanie się zapewne bogatym – niekoniecznie tylko w wymiarze finansowym – człowiekiem. Nagrody Nobla nie dostanie (ciekawe dlaczego nikt nie pomyślał o Nagrodzie Nobla dla pedagogów?!), ale sława będzie mu zapewne towarzyszyła do i po śmierci. Żarty na bok! Stefan Kunowski mądrze pisał, że pedagogika to nie „receptologia”. Właśnie… Nie istnieją takie same dzieci, nie ma więc uniwersalnych sposobów radzenia sobie w trudnych sytuacjach wychowawczych. Nikogo ten wniosek nie pociesza? I dobrze! Pedagodzy nie są od pocieszania! Pedagogika może jednak sięgnąć po radę, choć określenie „rada” wydaje się mało fortunne, ponieważ zakłada, że ten który ma radzić, jest mądrzejszy od tego, który po radę sięga… Pedagogiką nie powinni się zajmować „mądrale”!

Gdzież owa „rada”? Cóż – dzieci do nie pingwiny! One tylko wyglądają podobnie… Co zatem robić? Szukać rozwiązań autonomicznych, zindywidualizowanych, mądrych! A takie wymagają myślenia, a nie stosowania schematów! Wydawać się może, że sytuacja konfliktowa jest problemem nie dlatego, że wiąże się z problemami w komunikacji z dzieckiem, ale dlatego, że zmusza do myślenia… Czy uda się rozwiązać sytuację konfliktową z wykorzystaniem schematu postępowania podrzuconego przez rodzinę/przyjaciół/znajomych? Niewykluczone. Może jednak lepiej zawczasu pomyśleć o ubraniu „na miarę”? Być może wówczas to odzienie będzie mniej uwierało buntowniczą pociechę, aspirującą do roli przewodnika ludzkości…? Pedagogika nie daje jakichkolwiek gwarancji – ponieważ nie znosi rutyny. „Lubi” natomiast rozwiązania ekskluzywne, a zatem jedyne w swoim rodzaju. Prawdopodobnie w młodości sami rodzice (wówczas buntownicy) marzyli o takiej rozumnej przeciwwadze dla swoich poglądów… 

  

Strategiczna Profilaktyka Systemowa

program
Fundacji Humanitas
dofinansowany z środków Rządowego Programu na lata 2014-16
w ramach zadania publicznego 
„Bezpieczna i przyjazna szkoła

 
Copyright © 2013. Akademia Rodzinna Humanitas Rights Reserved.


Facebook skype